RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Tak bliskie, a tak dalekie (Terytorium Smaku)

Restauracja: Terytorium Smaku

(24.08.2016) Nie jest to restauracja modna, ani tłoczna, a powinna, bo zdecydowanie na to zasługuje.


Na wschód od… granicy

To jeden z tych tekstów, który nie wiem jak zacząć, więc jak zwykle w takich przypadkach, zacznę od końca, czyli od pointy, a jest ona taka: Terytorium Smaku, to kawał naprawdę fajnej restauracji i bardzo mi przykro, że wciąż nie może się ona doczekać należnego uznania. Dlatego jeśli to czytacie, a jej jeszcze nie odwiedziliście, zróbcie to koniecznie, bo warto.

Ja do restauracji przy ulicy Lubicz trafiłem, bo mijam ją średnio 10 razy w tygodniu i w którymś momencie stwierdziłem, że czas najwyższy tam zajrzeć, choć powiem szczerze, że ani nazwa, ani lokalizacja, jakoś bardzo mnie nie zachęciły.

Wnętrze restauracji Terytorium Smaku
Tak wygląda wnętrze Terytorium Smaku, które obfituje w sympatyczne zakamarki

Kiedy już jednak tam dotarłem, dowiedziałem się, że „tytułowe” terytorium” rozciąga się na obszarach za naszą wschodnią granicą, przede wszystkim na Gruzję i Ukrainę. Zresztą z tego ostatniego kraju pochodzą właściciele przybytku i jego szef kuchni, który w swej ojczyźnie był nazwiskiem całkiem znanym i uznanym, a gdy zobaczyłem, jak podawane są potrawy, nie miałem żadnych problemów, by w to uwierzyć.

Na plus

Przygoda z Terytorium Smaku zaczęła się dla mnie od przystawki (choć rozmiarami było to raczej danie główne) - Naleśniki z kurczakiem podane z kurkami i prażonymi migdałami. Owe naleśniki zawinięte zostały w fikuśne sakiewki, a ja, po raz kolejny przekonałem się, że kurczak (czy ogólnie drób) i prażone, migdałowe płatki, to połączenie bardzo, ale to bardzo udane. A jeśli jest coś lepszego, niż kurki z migdałami, to zdecydowanie kurki z kurkami. A jak jest wszystko razem, to już mamy, kolokwialnie rzecz ujmując, niebo w gębie!

Ale inne przystawki (których próbowałem podczas kolejnych - liczba mnoga - wizyt, także nie pozostawały w tle). O ile z Grillowanym serem camembert, nawet największy szef kuchni Ameryki raczej nie odkryje, to już jabłkowy czatni, z którym był sparowany, okazał się pyszny, a całość nie tylko smakowała, ale i wyglądała. Jednak mi najbardziej do gustu przypadł Huculski Banosh, czyli kasza kukurydziana podana z serem i smażonym boczkiem w towarzystwie sosu grzybowego. Brzmi to prosto i swojsko, zresztą takie właśnie było, ale dzięki świetnym składowym (jeden z najlepszych sosów grzybowych, jakie jadłem), nawet najprostsze potrawy, stanowić mogą królewską ucztę.

Z dań głównych spróbowałem Grillowanej wieprzowiny z kością podanej z plackami ziemniaczanymi oraz świeżymi warzywami i sosem jabłkowym i ono także na każdej płaszczyźnie stało na bardzo wysokim poziomie. Ktoś mógłby powiedzieć, że samo mięso było odrobinę za słone, ja powiem jednak, że było miękkie, aromatyczne i doprawione tak jak lubię - odważnie. Do tego dodano świetnie, ziemniaczane poduszeczki i inne ciekawe dodatki i to już w zupełności wystarczyło, bo kolejną pozycję ocenić bardzo wysoko.

Dania z menu restauracji Terytorium Smaku
Pięknie i pomysłowo podane pierogi (także te na słodko), oraz naleśnikowe sakiewki

W między czasie (choć oczywiście nie podczas jednej wizyty) pojawiły się jeszcze pierogi, pół na pół, z mięsem i z ziemniakami. Te pierwsze były poprawne, nawet całkiem smaczne, choć nie aż tak zachwycające, jak pozostałe dania. Niespodzianą i to jak najbardziej pozytywną, okazały się natomiast te z ziemniakami. Trudno wyobrazić sobie prostą kombinację, ale jak już mówiłem, czasami bywają one najlepsze, a pierogi z samymi, odpowiednio oczywiście doprawionymi, ziemniakami okazały się bardzo smaczne.

Na mniejszy plus

Ale żeby nie było samych pochwał, zdarzyły się także potrawy, które nie usatysfakcjonowały mnie w pełni. Po pierwsze była to Zupa Borgacz z jagnięciną i mini kluskami. Liczyłem na eksplozję smaku i intensywnych doznań, a zapamiętałem przede wszystkim to, że zupa była zbyt tłusta na jak na mój gust. Na swoją obronę miała natomiast piękne podanie oraz bardzo uczciwą i hojną ilość jagnięciny. Także dekompozycja podawanej na ciepło Sałatki z wędzonej kaczki, soczewicy i pereł z czerwonego wina mnie nie przekonała. Owszem, przygotowana i podana była z wielką fantazją, ale gdy przyszło co do czego, nie była to sałatka, której szukałem.

Dania z menu restauracji Terytorium Smaku
Dekompozycja sałatki, a także śliczny camembert i grillowana wieprzowina

Tym niemniej uważam, że Terytorium Smaku, jak mało która inna restauracja, zasługuje na bliższe poznanie, bo to nie tylko oryginalne smaki zza wschodniej granicy, nie tylko kunszt i fantazyjne kompozycje potraw, ale także eleganckie wnętrze i przystępne ceny - połączenie, które zdarza się niezwykle rzadko. A jeśli nie będzie ono powszechniej doceniane, obawiam się, że Terytoriom Smaku czekać może ten sam los, co poprzedni lokal pod tym adresem, który zaczynał jako naprawdę niezła restauracja z aspiracjami, by potem zostać zredukowaną co pospolitej i niezbyt dobrej "lanczowni", by w końcu ostatecznie zniknąć.

Podziel się ze znajomymi:
Umieść na Facebooku!Dodaj zakładkę w Google!Wykop tego newsa!Twittuj o tym!

Dołącz do nas na Facebooku:

Wojtek

Więcej na temat restauracji

Tagi: restauracja, Kraków, kurczak, naleśniki, borgacz, huculski, banosh, pierogi


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, Albertina, wino, Lubicz, kurczak, Browar, Kraków, Festiwal, dorsz, Nosem, Pod, piwo, Sera, Miodu, Laskowa, Śliwki, makaron, Week, menu, cielęcina
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter