RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Do dwóch razy sztuka (Al Vecchio Forno)

Restauracja: Al Vecchio Forno

(12.04.2016) Jedno z najlepszych miejsc, które w ostatnim czasie miałem przyjemność odwiedzić.


Podejście pierwsze, nieudane

Zawód restauratora pod pewnymi względami przypomina profesję sapera, bowiem wszelkie pomyłki i wpadki mają na niego bardzo zły wpływ. Oczywiście nieumiejętne "rozbrajanie" głodu swych gości nie ma z reguły tak doniosłych konsekwencji, jak nieostrożne postępowanie z materiałami wybuchowych, tym niemniej eksplozja ich niezadowolenia też z reguły nic dobrego nie wróży.

Ja sam też bardzo rzadko daję lokalowi drugą szansę, i paradoksalnie bardziej jestem cięty na restauracje, które zawiniły nie jedzeniem, a przyległościami, czyli najczęściej parszywą obsługą. Aczkolwiek tutaj pisać będę o przypadku jeszcze innym, kiedy to restauracja nie podpadła obsługą, czy jedzeniem, ale ich brakiem.

Restauracja Al Vecchio Forno
Obsługa alternatywna, ale bardzo miła 

Mamy oto restaurację Al Vecchio Forno, na końcu świata tak dalekim, że nawet teraz trudno mi odpowiedzieć na pytanie, gdzie to jest i jak tam trafić. Mimo to wysiłek dotarcia tam podjęliśmy zwabieni naprawdę obiecującym menu na ich profilu na FB. Gdy już udało nam się tam trafić, a obsługa w końcu zarejestrowała naszą obecność, okazało się, że menu na miejscu jest znacznie uboższe (szczególnie sekcja makaronowa), niż w internetach, a co gorsza, skończyło im się ciasto do pizzy (pierwszy raz z czymś takim spotkałem się we włoskiej knajpie). Nie pozostało zatem nic innego, jak odwrócić się na pięcie i poszukać sobie innego miejsca na ziemi.

O Al Vecchio Forno nie zapomnieliśmy, ale co ciekawe, zdecydowaliśmy się udać tam tylko dlatego, że w innej knajpie, którą zawczasu sobie upatrzyliśmy, zabrakło dla nas miejsc siedzących. A że był weekend, a my byliśmy nie tylko głodni, ale i skłonni do małej wycieczki, raz jeszcze postanowiliśmy udać się tam, gdzie diabeł mówi dobranoc.

Wnętrze oraz ogródek restauracji Al Vecchio Forno
Wnętrze oraz ogródek restauracji Al Vecchio Forno

Podejście drugie, zupełnie inne

Choć pora była jeszcze/już (niepotrzebne, w zależności od przyzwyczajeń i upodobań, skreślić) obiadowa, trafiliśmy tam w momencie niemal idealnym, gdy poza naszym, jeszcze tylko jeden stolik był zajęty. Szybko dowiedzieliśmy się też, ciasto na pizzę jest, czym prędzej zamówiliśmy więc dwie. Nie poprzestaliśmy na tym jednak, bo makaron też nam się zamarzył. Niestety, jak już wspomniałem, w tej kwestii karta bardzo zubożała, a to co zostało, mówiąc delikatnie, trąciło myszką. Zrobiliśmy więc coś, co mało która restauracja lubi - poprosiliśmy, by szef kuchni przygotował dla nas coś spoza karty, mając tylko jedną prośbę - by były tam grzyby.

Oczekiwanie umililiśmy sobie natomiast przystaweczką w postaci Grillowanych sardynek. Ciekawiła mnie bardzo ta pozycja, gdyż sardynki były jedną z niewielu ryb, które lubiłem praktycznie od zawsze, a w takiej formie nigdy nie miałem okazji spróbować. O dziwo nie były podane w całości, a w postaci malutkich, opanierowanych „filecików”. Bardzo z tego powodu nie rozpaczałem, a wręcz przeciwnie, brak kręgsłupików, choćby tak kruchych, jak to zwykle u sardynek bywa, bardzo mnie ucieszył i tylko jeszcze zwiększył przyjemność z jedzenie chrupiących rybek.

Grillowane sardynki z menu restauracji Al Vecchio Forno
Słodkie, grillowanie maleństwa

To, co tygrysy lubią najbardziej

Ale przyjemności miały się dopiero zacząć, bo oto pojawiły się pizze. O ile Italiana (z szynką parmeńską i rukolą) była pozycją dość standardową, która utrzymana na dobrym, wysokim poziomie, jak w Al Vecchio Forno, rozczarować nie mogła, o tyle Nduja z pikantnym salami o tej samej nazwie, serem Caciocavollo oraz czerwoną cebulką, była rewelacyjna. Wystarczyło do tego genialne salami, choć i pozostałe składniki trzymały poziom. Kończąc pizzę doszedłem do wniosku, że był to jedna z najlepszych, jakie ostatnio jadłem, a mówi to bardzo dużo, jako, że ostatnio w tej kwestii mam całkiem dobrą passę.

Pizze z menu restauracji Al Vecchio Forno
Co jak co, ale pizze, to w Al Vevvhio Forno robią niczego sobie

Bardzo dobrze, choć nie tak dobrze jak pizza, wypadł też makaron. Szef kuchni nie wykazał się co prawda wielką inwencją i przygotował propozycję, która kiedyś w karcie była - Tagliatelle z salsiccią i borowikami - tym niemniej i tak chwała mu za to, że przygotował coś z poza karty i przygotował to dobrze. Makaron usatysfakcjonował zarówno zwolenników al dente, jak i tych, a raczej te, które wolą go ciut bardziej miękkiego. Grzybowy sos był odpowiednio aromatyczny i idealny pod względem zarówno konsystencji, jak i intensywności. Do tego salsiccia nie była już nawet a tak potrzebna, aczkolwiek jej obecność dodała tylko wyrazu.

Pasta z menu restauracji Al Vecchio Forno
Pasta też była świetna.

Rzeczy wyjątkowe

Na tym etapie byliśmy już bardzo najedzeni, żeby nie powiedzieć przejedzeni (choć pół pizzy i tak wzięliśmy już na wynos w bardzo charakterystycznym pudełku), ale deseru nie potrafiliśmy sobie odmówić. I raz jeszcze stało się bardzo dobrze, bo tradycyjny sycylijski deser - Cassata siciliana - okazał się kolejną rewelacją. Z grubsza można powiedzieć, że ciasto przypominało nasz rodzimy sernik na kruchym spodzie. Do jego przygotowania użyto jednak riccoty z dodatkiem czekolady, cynamony i bakalii, więc od polskiego sernika odszedł on całkiem daleko. Co nie zmienia faktu, że smakowało nam ono okrutnie i naprawdę poważnie zastanawialiśmy za wyniesieniem z lokalu większej jego ilości.

Casata siciliana z menu restauracji Al Vecchio Forno
Casata siciliana - deser wybitny

Wyjątkowe pudełka na pizzę z Al Vecchio Forno
A oto wyjątkowe pudełka na pizzę z Al Vecchio Forno

Powstrzymaliśmy się jednak, bo doszliśmy do wniosku, że dzięki temu będziemy mieć większą motywację, by do Al Vecchio Forno niebawem wrócić. Tym bardziej, że nadchodzą naprawdę ciepłe dni, a tam do dyspozycji gości, poza naprawdę bardzo cichą i spokojną okolicą, oddany jest także sympatyczny ogródek oraz taras. Udajcie się tam więc i Wy, bo jeśli nie wyczytaliście tego między wierszami, to powiem wprost – od dawna już nie zjadłem tak dobrze i nie gościłem w restauracji, która jak na razie, kulinarnie nie ma w moich oczach słabszych punktów (a i wino domowe było bardzo przyzwoite).

Podziel się ze znajomymi:
Umieść na Facebooku!Dodaj zakładkę w Google!Wykop tego newsa!Twittuj o tym!

Dołącz do nas na Facebooku:

Wojtek

Więcej na temat restauracji

Tagi: restauracja, włoska, Al, Vecchio, Forno, sardynki, pizza, makaron, cassata, siciliana, wino


leeloo: Jestem bardzo zaskoczona opinią, może się coś jednak na plus pozmieniało. Ja tam byłam w zeszłym roku i obiecałam sobie, że nie wrócę, tymbardziej, że tyle fajnych miejsc w normalnych lokalizacjach. Wówczas pizza była daleko od ideału, obsługa niemiła i nie reacująca na stado rozwrzeszczanych bachorów, która biegało po lokalu, a ich mamy nie reagowały. Nie dało się zjeść w spokoju.
2016-04-14 14:52:59


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, Albertina, wino, Lubicz, kurczak, Browar, Kraków, Festiwal, dorsz, Nosem, Pod, piwo, Sera, Miodu, Laskowa, Śliwki, makaron, Week, menu, cielęcina
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter