Restauracja Galimatias zaprasza
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Szczęście debiutanta? (Debiut)

(12.06.2008) Cena niemal jak z baru mlecznego, smak jak z bardzo przyzwoitej restauracji, a wnętrze i atmosfera właściwe dla klubo-kawiarni.

Z okazji dnia wyświechtanych frazesów postanowiłem skupić się dziś na prostym stwierdzeniu, że początki są trudne... Weźmy na przykład poniższą recenzję... początek rodził się w bólach. Najpierw chciałem nawiązać do Festiwalu Zupy, w końcu to jego trudy wzbudziły mój apetyt. Miałem także koncepcję, by zwrócić uwagę na wzrost popularności klubo-restauracji, gdzie i zjeść można, i posiedzieć ze znajomymi przy piwku. Ale ostatecznie zdecydowałem się na początek o początkach, bowiem w ten sobotni wieczór zawitałem do Debiutu...

Nazwa na razie adekwatna, gdyż miejsce niedawno dopiero otwarło swe podwoje dla gości. Restauracja niezbyt duża, malutka wręcz. Ciasnota odczuwalna była większością zmysłów, choć to na równi "zasługa" małych gabarytów, jak i sobotniego wieczoru. Wnętrze zdominowane zostało przez zielenie i błękity tworzące mieszankę iście "morską". Ściany zdobiły liczne płótna, zdecydowanie różnorodne kolorystycznie, co intensywnie kontrastowało kolorystyką samej restauracji. Bardzo miłym zaskoczeniem była muzyka, choć jeśli ktoś nie jest miłośnikiem rockowych brzmień, to Ret Hoci szybko zaczną przeszkadzać.

Usiadłem na niskiej kanapie pod jedną ze ścian i oddałem się studiowaniu menu. Całe pięć sekund później wiedziałem już, że z tej międzynarodowej mieszanki zamówię filet z kurczaka ze szpinakiem zapiekany z serem, a do tego pieczone ziemniaki i surówki. Tutaj minus dla kelnerki, bo nie potrafiła odpowiedzieć na pytania dotyczące serwowanych potraw. Pocieszające, że po zamówieniu na stolik trafiły stosunkowo szybko.

Sposób podania potrawy był zgrabnym kompromisem między formą a treścią. Podano ją wystarczająco estetycznie, by nikogo nie odstraszyć, a jednocześnie nadmiar ozdób nie przytłaczał i nie zabierał cennego miejsca na talerzu. Cennego, bo porcja okazała się niczego sobie. Satysfakcjonująca zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym. Ser był w smaku bardzo intensywny, ale dobrany umiejętnie, gdyż zamiast zagłuszać smak szpinaku, podkreślał jego lekko czosnkową nutę. Natomiast smak samego mięsa akcentowany był przez subtelną ilość naturalnego sosu, na którym zostało podane. Sos ten powstał w wyniku podsmażania kurczaka wraz z ziołami na maśle. Niestety z ziemniakami tak dobrze już nie było... miały być pieczone, a niestety niewiele różniły się od najzwyklejszych ziemniaków gotowanych w mundurkach. Owszem, podane ładnie, z masełkiem, rozcięte na cztery części, jednak obiecywałem sobie po nich więcej. Surówki także nie powalały, do tej z selera dodano zbyt mało jabłka, natomiast ta z marchewki nie grzeszyła soczystością.

Kurczak jednak nastroił mnie tak dobrze, że ogólne wrażenie pozostało pozytywne, a nasiliło się jeszcze, gdy otrzymałem rachunek, bo za cały posiłek zapłaciłem 15 zł. Cena niemal jak z baru mlecznego, smak jak z bardzo przyzwoitej restauracji, a wnętrze i atmosfera właściwe dla klubo-kawiarni. Połączenie z jakim bardzo blisko i bardzo szybko się zaprzyjaźniłem.

Wojtek

Tagi: Debiut, Meiselsa, Kazimierz, klubo-kawiarnia, zamknięta, kurczak, szpinak, ser


anna: Byłam i polecam szczególnie pierogi i sałatki!Malutki"ogrOdek", bardzo mila i kompetentna obsługa.
2008-08-13 00:16:37


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter