Wymienite nalewki w restauracji Starka
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Nie wszystko złoto co się świeci (Mamma Mia)

Restauracja: Mamma Mia

(13.05.2008) Na obiad nie polecam, bo drogo i mało, ale "na pokaz" już jak najbardziej.

Zesłanie Ducha Świętego lub inaczej Zielone Świątki - to katolickie święto zaskoczyło swoim istnieniem, a raczej zaskakujące były jego skutki. Oto okazało się, że dziś nie załatwi się stu tysięcy ważnych spraw w pobliskich supermarketach (lub mniej pobliskich galeriach handlowych). Nie kupi się również zapomnianych dodatków do  planowanego obiadu.

Siedzieliśmy więc, przed ekranem monitora usiłując podjąć jakieś działanie, sprecyzować smakowe założenia co do przyszłego obiadku siłą rzeczy spożywanego "na mieście".

Pojawiająca się ochota  przybrała konkretne  kształty :
- Chcę makaron Kochanie - przekrzywiłam głowę czekając na rekcje współtowarzysza.
- Znowu makaron? - usłyszałam w odpowiedzi - No to ja zjem pizze. - brzmiała druga część zdania.

Piętnaście minut później, Mamma Mia Pizza & pasta, Karmelicka 6, nasz cel.  Restauracja ukryta w pasażu, pomiędzy bankami, Nostalgią i optykiem, którą dość  łatwo  jest  przeoczyć. Z ulicy widać tylko logo i wystawione, brązowe menu, w żaden sposób nie kontrastujące z otoczeniem.

Wchodzimy, w wąskim ogródku wita nas smakowity zapach serwowanych dań, myślę - dobry wybór. Wnętrze sympatyczne, zalane ciepłym, nastrojowym światłem, pełne ludzi, gwarne. No i ten aromat unoszący się w powietrzu - przyprawy, makaron i świeżo wypiekana pizza. A na stołach goszczą liczne kieliszki białego i czerwonego wina, a towarzystwa dotrzymują im butle pełne oliwy. Do sałatek zapewne, lub pizzy jak nakazują włoscy mistrzowie.

Niestety wewnątrz nie ma wolnego stolika, tam króluje przyjęcie z okazji Chrztu Świętego anektując większość przestrzeni jednej z sal. Pozostałe miejsca należały do uczestników romantycznych obiadów. No i osób takich jak my - wygłodniałych mieszkańców Krakowa, którzy zapomnieli lub nie wiedzieli, że to jeden z tych dwunastu, ustawowo wolnych dni w roku.

Zajmujemy więc stolik w ogródku, w bezpiecznej odległości od głównego przejścia,  czekamy pięć minut i pojawia się kelner. Obsługa kulturalna i sprawna, mimo pełnego obłożenia  restauracji nie czeka się długo. Podana  karta wypełniona specjałami, wszystko pysznie się zapowiada, wszystko w pożądanym  wachlarzu smakowym.

Na początek kieliszek chardonney (próbuję sobie poprawić humor) i tu czeka mnie pierwsza niespodzianka - 100 ml podane w dość wysokim i pojemnym kieliszku wygląda jakby go nie było. Ale nic, upijam pierwszy łyk i znów jestem rozczarowana, tym razem kwaskowatym smakiem wina. Mimo to nie grymaszę, zamawiamy. Ja rzeczony makaron - wybór padł na  cannelloni nadziewane ricottą, pomidorami, bazylią i łososiem; mój współtowarzysz - pizze.

Mija dwadzieścia magicznych minut, w tym czasie nasz poziom cukru spada do krytycznej granicy. Jest! :) Przede mną pojawia się zestaw dwóch talerzy - większy i mniejszy, a na nim danie główne. W pierwszym odruchu myślę: "Aa, no tak, przystawka"... i po dwóch minutach jestem po obiedzie, co najgorsza, dalej głodna. Smak niezły aczkolwiek bez uniesień, bo bazylii ani śladu, a łosoś obecny tylko w formie aromatu i koloru.

Wybór średniej pizzy okazuje się lepszy. Porcja już większa, koło 32 cm średnicy i smakuje bardzo dobrze. Cieniutkie ciasto przykryte kołderką z szynki i żółtego sera, w zestawie jeszcze pomidorowy sos.

Rachunek płacimy, w moim odczuciu, niewspółmierny do jakości i ilości. Reasumując, na obiad nie polecam, bo drogo i mało, ale "na pokaz" już owszem. Kierując a się w stronę najbliższego, otwartego Oczka pomyślałam, że zdecydowanie nie wszystko złoto co się świeci...

Charlie

Więcej na temat restauracji

Tagi: Mamma_Mia, Karmelicka, trattoria, włoska, pizza, pasta, cannelloni


Ronia: Problem jest w tym, że we Włoszech pasta to jest pierwsze danie przed mięsem i czymś konkretnym tak więc zawsze pasty w prawdziwych włoskich restauracjach to niezbyt duże porcje, bo musi zostać jeszcze miejsce na drugie. Tak jedzą Włosi, jak ktoś chce jeść po polsku, to niech idzie do inne restauracji. Podobne porcje są w Aqua&Vino na Wiślnej. Znakomite, choć małe.
2010-07-02 11:27:17

Piotrek: Mam zupełnie podobne odczucia co Charlie i Głodny. Ładnie, grzecznie dość smacznie choć bez fajerwerków ale restauracja jest po to aby coś zjeść a nie skosztować. A rachunek niestety jak za jedzenie. Ps Shane to nie konkurs pisarski nie krytykuj i nie wypowiadaj się nie w temacie.Jak chcesz nauczać to nie to miejsce.
2010-06-20 13:25:12

Głodny: Mammia Mia to żart a nie porcje. Mniej się już nie da włożyć na talerz, żeby danie pozostało widoczne ludzkim okiem.
2010-01-24 17:59:31

Weronika: charlie gdzie tam jest bazylia w cannelloni z łososiem??!! nie ma i nie było!! coś Ci sie musiało pomylić...ja jestem zadowolona z obsługi i kuchni, często tam wracamy:)wcale nie oczekuje wykwintnych dań bo cena musiała być o wiele wyższa, robią to na średnim poziomie ale za to bardzo dobrze:)
2008-12-26 19:35:54

Shane: te recenzje są strrrraszne. Grafomania w czystej postaci, jakby autorzy byli w 4 klasie podstawówki! dramat!
2008-11-06 15:07:35


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Charlie

Kreatywna, otwarta na nowe, krytyczna. Mgr stosunków międzynarodowych. Public Relations. A Smak mam wykształcony na podstawie podróży i tradycyjnej polskiej kuchni swojej babci, która w pewnych kwestiach jest jedynym odnośnikiem.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter