
Muzyka duszy, czyli biskupi jazz (Coltrane)Restauracja: Coltrane (14.05.2008) Miejsce warte uwagi i powrotów - za swoją kuchnię, za klimat i za mistrzowski saksofon Johna Coltrane'a w tle. Plac Biskupi, Łobzowska - w drodze do szkoły chodziłem tamtędy setki razy. Nic dziwnego, że idąc niedawno, tak dobrze znaną mi trasą, od razu dostrzegłem na niej niewielką zmianę. Mianowicie, na ulicy Biskupiej, w malutkiej "przełączce" między Placem a Łobzowską, powstała niewielka restauracja - Coltrane. Szybki rzut oka do wnętrza przekonał mnie, że kiedyś warto będzie odwiedzić to miejsce, wyglądało bowiem spokojnie i przytulnie. Przypomniały mi się czasy liceum, jak nie raz pokonywałem tę trasę senny, ledwo przytomny, po zbyt wczesnej pobudce... Albo przepełniony nieśmiałością i zdenerwowaniem, które walczyły z iskierką nadziei, gdy obmyślałem kolejne plany zwrócenia na siebie uwagi bardzo lubianej koleżanki (plany nigdy zrealizowane nie zostały). Innym razem rozpierała mnie energia, gdy w perspektywie był mecz...Okazja, by odwiedzić restaurację nadarzyła się czas jakiś później. Co prawda, nie byłem w tamtej okolicy, ale zmęczony bieganiną poprzedzającą długi weekend i odpoczynek, zapragnąłem odrobiny ciszy i spokoju. Wybór padł na Coltrane'a. Długi spacer, już na wejściu, wynagradzała nastrojowa muzyka spod znaku jazzu (stąd zresztą i nazwa: John Coltrane był znamienitym przedstawicielem tego właśnie gatunku). Potwierdziło się pierwsze wrażenie, restauracja jest bardzo mała. Poza jedną salą, znaleźć tam można jeszcze tylko trzy stoliki przy samym barze. Na szczęście nie było tłoku, więc wybrałem dla siebie zaciszny kącik w sali głównej i rozsiadłem się wygodnie w oczekiwaniu na kelnerkę. Nie kazała na siebie długo czekać. Pośród dań znanych i lubianych przeze mnie, znalazłem w karcie kilka bardziej egzotycznych pozycji. Szczególnie zainteresował mnie tradycyjny bałkański deser - baklawa. Moja uwagę zwróciła także dodatkowa karta do menu, polecająca zestawy obiadowe. Szef kuchni na każdy dzień tygodnia proponował inne połączenie zupy i drugiego dania, a wszystko to w przystępnej cenie 14 zł. Akurat na wtorek przewidziana była zupa czosnkowa oraz paluszki z mięsa mielonego w pikantnym sosie z frytkami i gotowanymi warzywami. To właśnie zamówiłem, poprawiając piersią z kurczaka z mozzarellą i suszonymi pomidorami. Na pierwszy ogień poszła zupa czosnkowa. Już z daleka wyczułem jej aromat. Jednak konsystencja mnie rozczarowała, jak na krem była za rzadka. Aż się tutaj prosiło o dodanie nieco grahamka lub przynajmniej jakichś grzanek, odpowiednio podpieczonych z ziołami. W smaku było przyzwoicie, czosnek miło drażnił podniebienie, nie był jednak na tyle intensywny, by przypominać o sobie przez resztę dnia... Następnie pojawiły się paluszki z ostrym sosem, choć wyglądem przypominały raczej nasze sznycle czy, jak kto woli, kotlety mielone. Ale żadna to dla nich ujma czy plama na honorze, ponieważ to proste danie, dzięki przyprawom dodanym do mięsa, okazało się bardzo miłą niespodzianką. Ostry sos, jak można było się spodziewać, obfitością kapsaicyny (alkaloidu pikantności) nie grzeszył, ale interesującym dodatkiem smakowym był na pewno. No i na koniec została pierś z kurczaka z mozzarellą i suszonymi pomidorami. Danie często spotykane w restauracjach i niemal równie proste co poprzednie. Tym bardziej może dziwić, że próbowałem go po raz pierwszy. Do tej pory dość sceptycznie podchodziłem do suszonych pomidorów. Wcześniejsze z nimi spotkania do udanych nie należały. Albo tutaj potraktowano je jak należy, albo mój smak i gust zdążył się wyrobić, bo tym razem suszone pomidory bardzo mi smakowały. Wzbogaciły bardzo subtelny smak mięsa i mozzarelli wyraźnie słoną, pomidorową nutą. Sos powstały na ich bazie równoważył, typową dla drobiu suchość mięsa. Szkoda tylko, że mozzarelli poskąpiono i trudno było ją odnaleźć. Ale potrawa w całym kształcie okazała się bardzo satysfakcjonująca. Na koniec niestety nastąpił mały zgrzyt. Pomimo, że w restauracji innych gości nie było, kelnerka straciła zainteresowanie moim stolikiem. Na niczym spełzł tym samym mój plan spróbowania baklawy. Przespacerowałem się zatem do baru uiścić rachunek. Usprawiedliwić restaurację można tym, że jak się zorientowałem, następowała zmiana kelnerek; mimo to uważam, że to nie powinno się zdarzyć. Ze względu na moje sentymenty szkolne i smaczne jedzenie, wizyta w restauracji, mimo wszystko, była udana. Pozostaje mieć nadzieję, że niezbyt fortunna lokalizacja restauracji pozwoli jej się jednak rozwinąć i trafią tam nie tylko osoby, które darzą okolice sentymentem. Uważam, że miejsce jest tego warte - za swoją kuchnię, za klimat i za mistrzowski saksofon Johna Coltrane'a w tle. Wojtek Tagi: Coltrane, Biskupia, jazz, lunch, muzyka, zupa, czosnkowa, kurczak, mielone, baklava | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków |