Gosia Dużo myśli, rozbiera rzeczywistość na kawałki i szuka Prawdy, bez większych nadziei na jej znalezienie. Wiecznie w podróży. Kolekcjonuje doświadczenia. Celebruje posiłki. Smak, w wielu wymiarach, napędza jej życie na co dzień.
- Kto jest kim: Cudzoziemka w kraju kobiet. Człowiek renesansu znikąd. Ro(czni)k 1984.
- Pomysł na życie: być szczęśliwą i zmienić swoją część świata na lepsze. Zawodowo: socjologia plus dziennikarstwo.
- Kochająca wszystko, co w życiu urocze i prawdziwe. Swoją rodzinę, swojego mężczyznę, Kraków, Trójkę, miejskie rowery, koty (ma ich trzy), książki, przedwojenne filmy i piosenki, stare drewniane domy, podróże, wieczorne wyjścia ze znajomymi, rzeki, pociągi... I jedzenie.
- Po za tym jaka jest: cierpi na ponowoczesność oraz beznadziejną miłość do Krakowa i polskiej prowincji. Od zawsze pomiędzy. Mielą ją dwa wielkie ziarna.
- Smak ważne, żeby był. Czuje się głęboko urażona, kiedy jej kubki smakowe pozostają obojętne. Już prędzej zje coś naprawdę ohydnego.
- W potrawach szuka czegoś, co ją zachwyci. Gardzi jedzeniem rozumianym jako zapychanie żołądka. Nie znosi jeść w biegu. Uwielbia wszystko, co choćby przypomina smaki jej dzieciństwa: chleb z chlebowego pieca, z kminkiem, z makiem, ze świeżym masłem, jeszcze ciepły, ale nie gorący. Twarożek. Zupę maślankową. Zupę- nic. Paprykarz z kluseczkami. Bitki z dziczyzny z żółtym serem. Babkę ziemniaczaną. Kruche ciasteczka babci. Torty urodzinowe, tworząc które mama i babcia zamieniały się w profesjonalnych cukierników.
- W restauracjach jada z Maćkiem, mężczyzną swojego życia, przyjaciółką Anią lub siostrą Kasią. Tylko przy nich nie czuję się jak zawstydzony łakomczuch.
- Kocha słodkości. Ciasta, ciastka, czekoladę. Poranną kawę z mlekiem. Dzielić z kimś posiłki. Uwielbia też wszystko, co z mąki: chleby, naleśniki, pierogi, makarony, knedle i kluski na tysiąc i jeden sposobów. Z domu wyniosła zamiłowanie do kuchni polskiej i węgierskiej, później zachwyciła się włoską (prosta i genialna).
- Alkohole: lubi. Żadnym nie wzgardzi. Jednak, jeśli ma wybór, piwo jest ostatnie w kolejce.
- Unika jedzenia – brak.
- Na pewno nie zje: margaryny. Chyba, że nadejdzie Wielki Głód.
| |