Trattoria Ritorno - nowa w³oska restauracja na Kazimierzu
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Czy jadło podupadło? (Chłopskie Jadło)

Restauracja: Chłopskie Jadło

(06.05.2008) Coś smacznego można upolować, a i atmosfera miła. Pewne kulinarne potknięcia na szczęście nie zdarzają się tam często, więc miło czasami pójść tam na rodzinny obiad czy pokazać przyjaciołom z innego kraju kawałek dawnej Pols

Każdy kraj ma swoje tradycje. Ja osobiście jestem zwolenniczką próbowania rzeczy nowych, odkrywania, eksperymentowania, ale i pamiętania o tradycjach. Sama pamięć o tradycjach jednak nie wystarczy by się zachowały. Praktyka tradycji zdaje się być jednym słowem nieodzowna. Powyższe rozważania dotyczą oczywiście również tradycji kulinarnych. A ja zawsze z naszych polskich byłam bardzo dumna. Można narzekać, że ta nasza tradycyjna kuchnia jest tłusta, że ziemniaki, że kapusta etc. Ale ja sobie nie potrafię wyobrazić grzybowej świątecznej bez śmietanki, kefiru bez ziemniaków i schabowego bez kapusty. A do Chłopskiego Jadła chodziłam od dawna bardzo chętnie, bo znali się na dobrej polskiej kulinarnej tradycji.

Tego dnia wybrałam się do Chłopskiego Jadła na Jana razem z mamą. Od razu jak weszłam zauważyłam że coś się zmieniło. Duże stoliki zastąpiono mniejszymi i to niewątpliwie na plus. Na minus to, że stolik przy którym usiadłyśmy okropnie się kiwał.

Nie zrażone kiwającym się stolikiem zaczęłyśmy studiować menu, które jak się okazało się zmienione. Na szczęście dalej potrawy pozostały staropolskie. Wybrałyśmy dania i poszłyśmy nałożyć sałatki, których można na talerz nabrać tyle, ile się chce. Sałatki są ładnie wyeksponowane w glinianych garnkach na piecu. Można też nałożyć sobie kiszonego ogórka. Ja wybrałam moją ulubioną kiszoną kapustę z marchewką i kminkiem oraz sałatkę ziemniaczaną na ostro z cebulą i ogórkiem kiszonym. Sałatki były przepyszne. Po chwili podano nam chleb, a obok na desce leżały dwa małe pojemniczki z białym serem i smalcem. Ukroiłam kawałek, posmarowałam z jednej strony smalcem, z drugiej serem, posypałam gruboziarnistą solą i zjadłam ze smakiem. Po chwili podano nam jeszcze zamówione wcześniej napoje. Ja wybrałam wodę z konfiturą. Niestety o łyżkę do wymieszania napoju musiałam poprosić, a że szklanka była ogromna, to podana mała łyżeczka dna nie sięgnęła. A tak lubiłam wyjadać te pyszne konfitury.
 
Odstawiłyśmy deskę z chlebem, więc podano nam zamówione przez mamę flaki wołowe. Porcja okazała się bardzo duża ale smak, jak stwierdziła mama, pozostawiał niestety wiele do życzenia. Flaczki niepotrzebnie zagęszczono, a majeranku nie było czuć. Cena za porcję to 15 złotych. Flaczki pozostały więc prawie nietknięte i odstawione na bok, gdzie razem z deską z chlebem i talerzami po sałatkach leżały sobie nie posprzątane aż do końca posiłku.

Na drugie danie zamówiłam sobie Kotlet "Pańskie Fanaberie" z cienko bitej cielęciny w cenie 37 złotych. Na szczęście nie zawiodłam się, bo kotlet był bardzo smaczny, dobrze wysmażony, a skórka pysznie chrupiąca. Mama zamówiła pieczeń wieprzową z kluskami śląskimi za 36 złotych. Pieczenie jadamy często, więc się na nich znamy. Oczywiście spróbowałam i tym razem. Niestety już sam widok nie był zachęcający. Podany kawałek mięsa okazał się twardy, z kością, mnóstwem żyłek i do tego bardzo tłusty. Sos wedle wcześniejszych zapewnień kelnera miał być "spod pieczeni", ale proces sosotwórczy chyba nie poszedł w dobrą stronę, bo to, co miało być sosem okazało się wodnistą bardzo mocno ziołową niesmaczną cieczą. Kluski niestety były kompletnie nie słone.
 
Gdy pani kelnerka zbierała talerze spytała, czy nam nie smakowało, gdyż sporo zostawiłyśmy. I tu muszę restauracji przyznać duży plus za to, że pani kelnerka powiedziała, że wszelkie nasze sugestie przekaże kucharzowi. To akurat w restauracjach zdarza się bardzo rzadko.

Na koniec jeszcze plus za sam wystrój dwóch sal. Pierwsza dla palących, druga, w głębi lokalu przeznaczona została dla gości nie palących. Staropolskie jedzenie zawsze smakuje mi bardziej jak jem je we wnętrzu stylizowanym na starą polską chatę. A przyznam jeszcze, że atmosfera w lokalu jest miła i jakoś domowa. Mimo potknięć kulinarnych na pewno wrócę tam na smaczny kotlet.

Aneczka

Więcej na temat restauracji

Tagi: Chłopskie, jadło, restauracja, staropolska, Jana, kapusta, kiszona, kotlet, cielęcina, pieczeń, wieprzowina


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Aneczka

Twórcza, przedsiębiorcza, bezlitosna dla nieudolnej obsługi klienta. Specjalista w dziedzinie badań marketingowych. A Smak jest bardzo ważny, najlepiej jakby wszystko smakowało Hiszpanią (dużo czosnku, dużo krewetek, dużo ryżu) i Meksykiem (dużo ziół).

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter