
Gessler we FrancuskimCenowo: umiarkowanie Okolica: Rynek Główny Dobra na:Kuchnie:racuch: W dniu wczorajszym po raz pierwszy zawitałem u progu restauracji Pana Gesslera. Moje wrażenia hmy... zbyt surowe wnętrze (mało przytulne), obsługa odrobinę namolna, indywidualny serwis wnosi odrobinę zamieszania ale ogółem ciekawe doznanie(poczucie dopieszczenia). przechodząc do jedzenia to zamówiłem zupę rybną, bardzo delikatny wywar rybny z dodatkiem pokrojonego filetu oraz sporą ilością marchwi- smaczna zupa ale niestety przypłaciłem to małym bólem żołądka, lubię rybę i nie często mam problemy trawienne więc coś musiało być nie tak. Natomiast przysmak Gesslera mogę polecić, pyszna polędwica wołowa. Choć w cebulce była nieco wyczuwalna goryczka. W pełni zadowolony byłem tylko z piernika, ciekawy i smaczny. Podsumowując to spodziewałem się czegoś " wow " ale odrobinę się zawiodłem. Prostota kuchni jest fajnym pomysłem ale maja małe niedociągnięcia nad którymi muszą popracować Sławek: Wkońcu restuarcaja do której nie wstydziłem się zaprosi mojej Rodziny z Niemiec. Od samego wejścia witał nas sympatyczny starszy Pan wskazując wolne miejsce. Dodam, iż było nas 6 osób. Stoliki dwuosobowe, przy kliencie łaczone pod konkretną liczbe gości. Ciekawy pomysł. Białe obrusy, stare, stylowe sztucce. Nawet kelnerzy "w sile wieku" :), ale bardzo sympatyczni. Zaczęliśmy od przystawek... móźdzek na grzance... brzmiał groźnie, ale był znakomity, tatar siekany przy stole... bajka. Zup nie jedliśmy. Drugie danie... każdy jadł coś innego, więc mogliśmy popróbowac wielu potraw:) Kaczka pieczona z jabłkami, wydawana o 14, pychota. Koptlet Rubinstein z grasicą i mózdzkiem, ciekawe zestawie, a porcją podzieliłyby się 2 osoby. Do tego eskalopki cielęce w białym winie i pomidorach wyśmienite. A na deser obowiązkowo... tort czekoladowy zwany Gessler polecony przez kelnera. Niebo w gębie. Polecam. My napewno wrócimy! i to chyba szybciej niż myślimy. kraków: Niedzielny obiad u Pana Gessler. Byłam, zjadłam obejrzałam bo raczej w takich kategoriach na to zjawisko trzeba popatrzyć. Cały tabun usłużnych orbisowskich kelnerów, bardziej przeszkadzał niż zachwycał. Jedzenie nawet nie wiem co mam powiedzieć bo począwszy od przystawki mini rozlazłego śledzika, rozgotowanego makaronu nawet nie lekko słonego, po rosół podawany w wazie i z wielkim rozmachem nalewany przez Pana Kelnera był zimny!!i prędzej mu było w kolorze do ciemnobrunatnej cieczy niż do klarownego pysznego rosołu.Zupa grzybowa też niemiłosiernie tłusta i zimna.Dania główne- kotlet zimny, jajko zimne, ziemniaki zimne a na dodatek źle utłuczone duże grudki, maczanka olbrzymia i sprawiała wrażenie starej,słaba. O reszczanie mięs nie piszę bo aż szkoda, deser na pierwszy rzut niedopieczony i tak samo smakował.Nie ma tu nic co zachęciło by nas do powrotu tam.Oj Warszawko co ty chciałaś pokazać Krakowowi?? chyba tylko brzydko pachnące toalety. Komentarze bez wskazania spożywanej potrawy lub potraw i ich krótkiego choć opisu, nie będą publikowane. W komentarzu winna się znaleźć także przybliżona data wizyty. Przed umieszczeniem komentarza prosimy zapoznać się z Regulaminem. | Zobacz również inne restauracje: |