Restauracja Galimatias zaprasza
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Chochołowy Dwór

Jerzmanowice 54A

Telefon: 12 620 39 10

Adres e-mail: gastro@chocholowydwor.pl

Strona www: http://www.chocholowydwor.pl

  Inni ocenili na:

Cenowo: umiarkowanie

Okolica: droga na Katowice

Dobra na:
Kuchnie:
Udogodnienia:

Anna: Witam serdecznie. Do Chochołowego Dworu trafiłam całkiem przypadkiem w drodze do Krakowa. Muszę przyznać, że bałam się,że będzie drogo. A tu miła niespodzianka - rachunek za 4 osoby wyszedł mam lekko poniżej 200zł. I muszę przyznać obsługa to mistrzostwo świata - tak samo jak golonka z opiekanymi ziemniakami oraz lasagne z bakłażanem.Golonka ulubiona potrawa mojego męża zaskoczyła nas swoja objętością oraz smakiem - była rewelacyjna - dobrze wypieczona, znakomicie doprawiona. Polecam bardzo. Odwiedzę jeszcze nie raz
2012-01-26 19:40:20

Krakus: Witam.Spędziłem tu Sylwestra 2011/12.Było bardzo fajnie.Przed wejściem do środka pokaz "tanca z ogniem".Zasiedliśmy ze znajomymi przy ładnie przygotowanym stoliku,na którym były już rozłożone napoje.Od razu podeszła do nas kelnerka i zapytała czy podać przystawkę.Po chwili dostaliśmy ową przystawkę.Ogólnie obsługa bardzo na plus, pani kelnerka dbała o to abyśmy mieli cały czas zimne napoje.Pytała również co chwilę czy czegoś nam nie potrzeba i czy aby wszystko jest w porządku.Na przystawkę były plasterki pieczonej kaczki wraz z kuleczkami serowymi o smaku pistacjowym,sałata i pieczona figa.Danie głowne to polędwiczki pieczone oraz truflowe puree i francuska fasola z białym winem (to danie było przepyszne). Na deser torcik waniliowy . Oprocz tego były cztery stoły pełne jedzenia. Na jednym same słodkości ,na drugim owoce morza takie jak losoś,homary,raki,krewetki,ostrygi,małże i wiele innych oraz zupa rybna. Na trzecim sałatki,warzywa itp. No i na czwartym mnóstwo różnych mięs jak kaczka,gęś,piękny udziec,wędliny itp.Ponadto grill który obsługiwał pan Roman i serwował świetne steki oraz szaszłyki.Do tego dwa kotły, jeden z gulaszem drugi z żurkiem.Przed północą podano pieczone roladki ze schabu z borowikami i ziemniakami w ostrawym sosie.Ogólnie jedzenia tyle ,że obsłużył by ze trzy takie imprezy.Jedynie bufet z owocami może dość szybko opustoszał, ale wcale się nie dziwię ,gdyż homary,raki czy krewetki to nadal dla nas towar egzotyczny :) Jeśli chodzi o muzykę to do wyboru była sala balowa gdzie grał zespół Takt, oraz sala na dole gdzie imprezę prowadził DJ.Ogólnie jesteśmy bardzo zadowoleni i polecamy tą restaurację.
2012-01-02 23:42:28

gęś: Witam, W sobotę 17.12.2011 byłam w Chochołowym Dworze na wieczorze z gęsią. Otóż opowiem jak było. Byliśmy w 3 osoby dorosłe i jedno dziecko. Po wejściu do restauracji staliśmy na środku dosyć długo czekając aż ktoś podejdzie i wskaże nam zarezerwowany stolik. Po dłuższej chwili podeszła Pani Aneta. Która wskazała nam stolik i nas stojących i rozbierających się z okryć zapytała co będziemy pić? Więc poprosiliśmy Panią żeby podała karty i przyszła za chwilę. Zamówiliśmy dwa lane piwa, jedną mineralną z cytryną i jedną pepsi. Pani przyniosła dwa piwa, dwie mineralne. Poprosiliśmy o skorygowanie zamówienia. Udało się!!! Pani nie zaproponowała ani przystawki ani zupy. No tak przyszli na gęś to dostaną gęś. Z niewielkim opóźnieniem dostaliśmy dobrą ale lekko chłodną gęś, dobre ziemniaki i przepyszną czerwoną kapustę. A potem już było z górki. Pani Aneta uważała, że już spełniła swój obowiązek. Chcieliśmy zamówić jeszcze napoje i deser, ale Panią trzeba było szukać w barze. Wydaje mi się, że jeśli firma funduje coś gratis to równocześnie powinna coś zarobić, a kelnerka powinna zapytać np. o desery. Na naszą prośbę o kartę deserów Pani przyniosła jedną kartę. Pewnie karta jest towarem deficytowym. No i znowu udało nam się coś zamówić. Między innymi zamówiliśmy deser malinowy. W deserze było siedem sztuk rozmrożonych mali kilka kawałków kiwi 3 placuszki z bitą śmietaną. Deser nie był malinowy, ale śmietanowy. Troszkę nieładnie za 19 pln dawać taki deser. No cóż nasz wybór. A potem chcieliśmy jeszcze zostać. Więc po każdy zamawiany napój wybieraliśmy się osobiście do baru , ponieważ Pani Aneta była zbyt zajęta żeby podchodzić do gości.O godz. 22.00 Pani Aneta zaczęła mopem myć podłogę koło baru. O 22.15 podeszła do nas z informacją, że musi nas skasować bo juz zamykają. Więc przy płaceniu pytamy Panią Anetę czy jeszcze coś będziemy mogli zamówić to stwierdziła, że nie. Za chwilę stwierdziła, że możemy zejść do baru i tam zamówić. Gdybyśmy nie zapytali to byśmy się nie dowiedzieli. Więc Szanowni właściciele, mając tak piękny obiekt i niezłą kuchnię podszkolcie troszkę personel bo was puści z torbami. A co do obiektu. bardziej mi się podobał na początku jak nie był tak przeładowany ozdobami.
2011-12-19 16:28:27

Folia: wiele razy mijam w weekendy, w końcu wstąpiłem...kwąsńica to kapuśniak z kiełbasą!!!! straszna wpadka...
2011-11-06 23:46:40

Beata: Zajechaliśmy do "Chochołowego Dworu" na obiad po drodze z Pieskowej Skały do Krakowa, w niedzielę 18go września, w cztery osoby ( w tym gość z Hiszpanii). Restauracja była pełna, ale szefowa sali szybko znalazła nam stolik.Przyniesiono nam karty, wybraliśmy, zamówiliśmy, każdy po dwa dania oraz napoje. Po jakichś 15- 20 minutach czekania pojawiła się kelnerka, która przyjmowała zamówienie- niestety, nie z zupami (na co mieliśmy nadzieję), ani nawet nie z napojami, ale z samymi sztućcami.Rozłożyła przed nami sztućce i zniknęła na dłuższy czas. Wróciła z napojami- jak to napoje, przy czym polecany jako "napój dnia" kompot z wiśni okazał się wiśniowym sokiem z wodą. Po naprawdę długim czekaniu podano nam zupy- muszę przyznać, że niezłe, chociaż bez szczególnych rewelacji. Potem znowu długie minuty, spędzone nad pustymi talerzami, których nikt nie zebrał.Wreszcie przyniesiono drugie danie- calzone dla dwójki z nas.Owa dwójka, że to ludzie dobrze wychowani, wzięła sztućce do ręki i zaczęła czekać z jedzeniem na pozostałe dwie osoby przy stole. I tu niemiła niespodzianka- nie doczekawszy się, po jakichś 10 minutach zmuszona była zacząć jeść. Resztę zamówienia (schabowy i lasagne) przyniesiono, kiedy calzone były już właściwie zjedzone.Kotlet natychmiast powędrował z powrotem do kuchni, ponieważ zamówiony był z surówką z marchewki, a przyniesiono z kapustą.Co do lasagne- była zimna w środku. Zapłaciliśmy około 200 złotych i wyszliśmy po około dwóch godzinach, bez zamawiania deserów i (po raz drugi albo trzeci w życiu) bez zostawiania napiwku.Podsumowując- przyjemny wystrój wnętrza restauracji, umiarkowanie drogo, jedzenie dość smaczne, ale bez rewelacji (no i ta zimna lasagne!), FATALNA obsługa. Raczej tam nie wrócimy ( w pobliżu jest inna knajpka, serwująca podobny rodzaj kuchni, tańsza i z dobrą obsługą), a już na pewno nie z gościem z kraju, gdzie jedzenie jest istotnym elementem życia i kultury.
2011-09-25 22:13:11


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:

Komentarze bez wskazania spożywanej potrawy lub potraw i ich krótkiego choć opisu, nie będą publikowane. W komentarzu winna się znaleźć także przybliżona data wizyty. Przed umieszczeniem komentarza prosimy zapoznać się z Regulaminem.

Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter