
Wieczór z Miguelem (Le Scandale)Restauracja: Le Scandale (25.01.2012) Doprawdy, Moreira nie miał się czego bać tego wieczoru - zagwarantował kilkudziesięciu osobom prawdziwą kulinarną wycieczkę do Portugalii. Po zamknięciu jedynej portugalskiej restauracji w okolicy oraz po rozczarowującej wizycie w Piri Piri, straciłam nadzieję na bacalhau w Krakowie. Do pewnego momentu mogłam liczyć na portugalską sieć sklepów z sympatycznym owadem w logo, ale tam przysmak ten występował tylko w wersji mrożonej, a po tym, jak wiadomość o jego pojawieniu się w Polsce rozeszła się wśród Portugalczyków (których, wbrew pozorom, trochę tu mieszka), trzeba było mieć duże szczęście, by trafić na choć jedno opakowanie. Moja nadzieja została ponownie rozbudzona, gdy doszły mnie słuchy o portugalskim wieczorze w Le Scandale zorganizowanym przez byłego szefa kuchni z Werandy pod Sikornikiem. Miguel Moreira, bo o nim mowa, zaprosił wszystkich Portugalczyków mieszkających w Krakowie, oraz innych zainteresowanych, na specjalną portugalską kolację na krakowski Kazimierz. W menu pozycja obowiązkowa - Bacalhau com natas, czyli bacalhau (dorsz atlantycki) zapiekany ze śmietaną i ziemniakami. Nie mogło mnie zabraknąć! Lokal był pełen. Bynajmniej nie z powodu portugalskiego menu, bo to właściwie nie było nawet oficjalnie ogłoszone, ale dlatego, że był piątkowy wieczór. Rezerwacja zagwarantowała nam niewielki stolik w sali dla palących. Osoba przyjmująca rezerwację popełniła błąd, bo w salach dla palących ja nie bywam i dziwię się tym, którzy to robią - czy naprawdę można cieszyć się smakiem potraw siedząc w kłębach trującego dymu? Na szczęście smród papierosów nie był aż tak drażniący, bo siedzieliśmy właściwie w dobudowanej na okres zimowy, jak mniemam, części lokalu. Mimo że "wnętrze" pełniło funkcję konstrukcji prowizorycznej, trzeba przyznać, że było świetnie urządzone. Ogromne sofy, najróżniejsze stoły, stylowe lampy, wiszące kosze z pomarańczami i świeczniki tworzyły w środku naprawdę przyjemną atmosferę. Największym plusem tego miejsca było jednak to, że można było obserwować stamtąd specjalnie wydzieloną kuchnię i kucharzy sprawnie przygotowujących dania. Wspaniały pomysł! Portugalska kolacja obejmowała cztery pozycje (60zł/os.). Zupa pomidorowo-marchewkowa ze szpinakiem - delikatny krem o wyrazistym smaku marchewki, z ugotowanym jajkiem, udekorowany liśćmi świeżego szpinaku i podawany z trzema chrupiącymi grzankami, to był naprawdę świetny początek. Jako przystawka na stole pojawiła się grillowana portugalska kiełbasa - chouriço. Ma bardzo intensywny i specyficzny smak, który wielu osobom może nie przypaść do gustu. Jeśli o mnie chodzi, uważam, że jeśli jest dobrze przyrządzona, stanowi ciekawą przystawkę lub przegryzkę. W Le Scandale podana została jednak solo - mimo, że Portugalczycy chętnie jedzą ją bez żadnego dodatku, w Polsce dobrze zrobiłoby podanie jej chociaż z kawałkiem chleba, bułki lub grzanki. Danie wieczoru, danie główne, danie najważniejsze! Słynny Bacalhau, przyrządzany w Portugalii na (dosłownie) tysiąc sposobów, tego wieczoru zaserwowany został ze śmietaną i ziemniakami, czyli według jednego z najpopularniejszych przepisów, oraz sałatką z sosem vinaigrette. Tu muszę pochwalić Moreirę - była doskonała. Mieszanka przeróżnych sałat z pomidorkami koktajlowymi, czarnymi oliwkami i czerwoną cebulą skąpana była w doskonale wyważonym sosie. Muszę to tu podkreślić, bo w Portugalii lubią nadużywać vinaigrette'u, przez co sałatki stają się niejadalne dla polskich kubków smakowych. Ta w Le Scandale była jednak jedną z najlepszych, mimo że najprostszych, jakie jadłam. Wracając do bacalhau com natas, być może wydaje się wam, że to danie nieatrakcyjne lub zbyt proste - bo cóż to takiego, połączyć dorsza ze śmietaną i ziemniakami? Otóż, po pierwsze, bacalhau różni się zarówno w sposobie przygotowania, jak i w smaku od znanego nam dorsza. Po drugie, dania proste bardzo często są lepsze od tych bardziej wyrafinowanych. Po trzecie, Miguel Moreira z kuchnią portugalską robi coś niesamowitego - bawi się nią, zmienia, wzbogaca i przyozdabia, niejako dostosowując do gustów Polaków oraz standardu restauracji, w jakiej pracuje. Dania podawane są w sposób finezyjny i atrakcyjny dla oka, ale jednocześnie nie tracą wcale na portugalskości. Są to smaki wciąż nam nieznane, wciąż do odkrycia, wciąż w pełni portugalskie. Czyli innymi słowy, bardzo mi smakowało. Ten wspaniały wieczór zakończony został dość obfitym deserem - mus, a może raczej tarta z limonki i zapiekany krem kokosowy podawane z sosem czekoladowym (oba dobre, choć ten pierwszy smaczniejszy) oraz rozmową z szefem kuchni, który, jak na dobrego szefa kuchni przystało, nie boi się podejść do swoich gości. Doprawdy, Moreira nie miał się czego bać tego wieczoru - zagwarantował kilkudziesięciu osobom prawdziwą kulinarną wycieczkę do Portugalii. I chyba nie ostatnią, bo gdy wychodziliśmy, pożegnał się z nami słowami: até à próxima! Podziel się ze znajomymi: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dołącz do nas na Facebooku: Anna Skwarek Tagi: restauracja, Le_Scandale, bacalhau, dorsz, chourico, tarta, krem_kokosowy ola: Byłam regularnym klientem tej knajpy. Pan Migule to chyba powinien zagościć w restauracji na stałe, bo jak ostatnio zamówiłam tam Tapas to chorizo było żałośnie przysmażone na oleju, a krewetki były mikroskopijne i na pewno głęboko mrożone - ogólnie ostatnio La Scandale powiększyło cenę a pomniejszyło porcję. Drogo i mało smacznie. Bye Bye La Scandale nigdy więcej | Autor: Anna Skwarek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, Walentynki, Walentynki_2012, konkurs, Kraków, sushi, japońska, Ceska_Chodba, czeska, Andromeda, zniżka, Zimowe_Smakowisko, Hawełka, Pałac_w_Paszkówce, wino, włoska, Solna_Grota, tarta, Youmiko, Aquarius |