
Wzloty i podlotki (Le Scandale)Restauracja: Le Scandale (06.12.2011) Miejsce wzlotów i upadków, nie tylko kulinarnych. Weekend! Nareszcie! Czas relaksu, ale i nie lada dylematów. W końcu jest czas na szczyptę życia towarzyskiego, na które nie ma czasu, czy sił w tygodniu. Ma się więc te odrobinę, w którą upchnąć trzeba córę, znajomych i kobietę, której potencjał nie został jeszcze doszczętnie wyeksploatowany i której wciąż przysługują jeszcze dwa do trzech wyjść innych, niż do najbliższej sypialni. Teoretycznie można by połączyć przynajmniej znajomych i kobietę, jednak jest to praktyka bardzo niebezpieczna, bo kobieta w najlepszym przypadku, może wtedy domagać się zwiększenia puli wspólnych wyjść, a w najgorszym pomyśleć, że to "coś poważnego", a do tego dopuścić nie można. Dlatego trzeba wszystkich wychować, by znali swoje miejsce... i czas. Córka, mająca oczywiście priorytet i prawa największe otrzymuje całą niedzielę, w ten sposób pozostałych "petentów" odbębnić trzeba w sobotę. Kobieta dostaje czas do około 15, co pozwala cały wieczór spędzić w gronie osób znanych i lubianych. By było proście i wygodniej, na oba sobotnie spotkania wybrać można to samo miejsce, na przykład kazimierzowskie Le Scandale, Garden Le Scandale, czy też zamknięty ogródek pomiędzy nimi. Jest zatem bardzo wczesne popołudnie w Le Scandale, jest i ona, niebawem już Była, która na razie cieszy się wizytą w miejscu modnym, w którym pokazać się wypada. Cieszy się tak, że aż nogami przebiera, choć o tej porze przecież nikogo z krakowskiej "elyty" nie spotka. Rozgląda się jeszcze na boki, wierci i wzdycha, ale w końcu dochodzi do słusznego wniosku, że skoro zabrakło paszy dla plotkarskiej natury, może zadowolić chociaż podniebienie. Zamawia więc Krem pomidorowy z mozzarellą i bazyliowym pesto oraz Risotto z grzybami. Zamówienie uzupełnia Mus z koziego sera z grillowanymi i marynowanymi warzywami, Polędwiczki wieprzowe w sosie żurawinowym z puree ziemniaczanym z szałwią i jabłkami z majerankiem oraz kompozycja trzech creme brulee. Nieco później towarzyszka siorbie już sobie zupę, nieco automatycznie i bezrefleksyjnie, bo wbrew wszelkim przesłankom i rozsądkowi, wciąż naiwnie liczy, że o high-life się otrze, że go choć posmakuje. Ale do smakowania pozostaje wciąż tylko pomidorowa, a ona uwagi przykuć nie potrafi, bo choć w sumie smaczna, to nie porusza, chyba że jelita (ale tego, wcześniej czy później dokonuje każda potrawa - przyp. nieporuszonego red.). Zupa cierpi również na niedobór ziół, który pozbawia ją szans na zachwyty. Mus z koziego sera z grillowanymi i marynowanymi warzywami jest już znacznie bardziej wyrazisty. Przynajmniej sam mus, bo grillowane warzywa (marynowanych ni wypatrzyć, ni wyczuć się nie udało - przyp. zmarnowanego red.) są kwintesencją pospolitości. Gdyby chociaż były ciepłe, to nie budziłyby skojarzeń z zimnymi, galaretowanymi ślimakami. Ale są zimne i zapewne właśnie dlatego w czasie konsumpcji ożywiła się nawet towarzyszka, zapominając na chwilę o swym wypatrywaniu celebrytów. Zdradziła bardzo żywe jak na nią emocje doskonale wyrażone słowem "Bleee". Oczywiście przesadzała, bo wiadomo, młode to, więc się jeszcze nie zna, ale warzywa faktycznie powinny być przynajmniej ciepłe. Nadejście dań głównych dało nareszcie odrobinę wytchnienia od zniechęconego i rozczarowanego wyrazu twarzy żeńskiej części wyprawy. Jej Risotto z grzybami okazało się co najmniej niezłe, choć jak sama stwierdziła, "jadała lepsze". Mimo to jej mowa ciała zdradzała, że jeśli faktycznie lepsze jadała, to było to dawno i nieprawda. Zresztą nie tylko jej się w kwestii dania głównego poszczęściło. Polędwiczki wieprzowe w sosie żurawinowym, puree ziemniaczanym z szałwią i jabłkami z majerankiem też były dobre, a momentami nawet bardzo dobre. Sprawdzone już nie raz i uznane połączenie jabłek i majeranku mówiąc w języku córki "dało radę", mięso było najzwyczajniej w świecie smaczne (choć kto chodzi po restauracjach, ten wie, że nie zawsze jest to naturalne i oczywiste - przyp. red.), a aromatyczne puree świetnie uzupełniało całość, która pozwoliła zapomnieć o całym bożym świecie, z towarzyszką na czele. O dziwo, porzuciła ona w końcu pozę urażonej księżniczki, gdy na stole zjawił się deser - Trzy creme brulee - waniliowy, jaśminowy i kokosowy, a jeden lepszy od drugiego. Ich idealna forma zamknięta została niestety w mikroskopijnych naczynkach, przez co nie było wiele materiału porównawczego i do samego końca nie udało się rozstrzygnąć, który wariant był najlepszy, aczkolwiek gdyby wierzyć demokracji, wybór padł by na smak jaśminowy. I tym optymistycznym akcentem zakończyła się pierwsza część sobotniego dnia, bo o innych damsko-męskich perypetiach nie warto już wspominać. Dość powiedzieć, że następna sobota upłynie już w innym towarzystwie, a Scandale znacznie lepiej odwiedzać w towarzystwie przyjaciół. Szkoda tylko, że Burger Le Scandale (Grillowane mięso wołowe z boczkiem, pomidorem, ogórkiem kiszonym i cebulą) nie był już takim dobrym pomysłem. Kucharz potraktował go po macoszemu. Mięso pozbawił smaku, a boczku zapomniał chyba podsmażyć, czy grillować, bo nadał się on chyba tylko do żucia. W ten właśnie sposób Le Scandale okazały się miejscem wzlotów i upadków, zarówno gastronomicznych, jak i towarzyskich. I o ile za te pierwsze (upadki przynajmniej) należy się bura, o tyle tym drugim (wciąż upadkom) człowiek sam jest sobie winien i czerpać z nich powinien naukę na przyszłość. Ale zapewne nie będzie, bo gdy przychodzi co do czego, to nie rozsądek ma głos decydujący. Podziel się ze znajomymi: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dołącz do nas na Facebooku: Aleks Tagi: Le_Scandale, restauracja, ser_kozi, warzywa, risotto, creme_brulee, polędwiczki, wieprzowina, burger k: naprawdę wątpię czy kogokolwiek interesuję twoje zachwycające wywody na tematy damsko męskie, są żałosne. Tym bardziej żałosne, że zwą się "recenzją kulinarną". Nie wiem czy silisz się na żartobliwe podejście do tematu czy to kryzys wieku średniego, w każdym razie wydaje mi się że że sypialniane komentarze nie są zbyt na miejscu. Proponuję zamieszczać recenzję z SAMOTNYCH wypraw gastronomicznych, wyjdzie to im na zdrowie | Autor: Aleks
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, Walentynki, Walentynki_2012, konkurs, Kraków, sushi, japońska, Ceska_Chodba, czeska, Andromeda, zniżka, Zimowe_Smakowisko, Hawełka, Pałac_w_Paszkówce, wino, włoska, Solna_Grota, tarta, Youmiko, Aquarius |