
Kultura kiczu w blasku neonów (Jeff's)Restauracja: Jeff's (03.11.2011) Prawdziwy "melting pot", w którym chyba tylko polskiego schabowego brakuje. Nie mam w zwyczaju jadać w centrach handlowych. Właściwie nie mam w zwyczaju nawet bywać w centrach handlowych. Szczęśliwie więc nie mam też okazji do jedzenia w takich miejscach, bo nie wyobrażam sobie, by jedzenie mogło być przyjemne, gdy spożywamy swój posiłek na jednym z setek plastikowych krzeseł, pośród fast foodów i innych sieciówek. Dlatego też do głowy by mi nie przyszło, by zrecenzować restaurację, która znajduje się w jednej z tych (zbyt) wielu handlowych galerii Krakowa. Ale pewnego wieczoru dziwnym trafem wylądowałam w amerykańskiej knajpie Jeff's. Zaletą tej restauracji jest to, że można w niej usiąść tak, że zapominamy, iż jesteśmy w centrum handlowym, bo go po prostu nie widać. Aranżacja wnętrz zresztą też świetnie w tym pomaga - oklejone gazetami ściany udekorowane setkami drobiazgów od tablic rejestracyjnych USA zaczynając, na reklamach proszków do prania kończąc. Przy wielkich stolikach długie drewniane ławy, pewnie po to tak długie, by przeciętny Amerykanin był w stanie się na nich zmieścić. Poza tym mnóstwo neonów, zdjęć Marylin Monroe i innych pierdółek. Ktoś powiedziałby, że to przerysowane, bo w USA takich knajp nie znajdziemy, ale ja uważam, że w Polsce ów przesyt dobrze buduje klimat. Menu w wersji angielskiej brak, ale uprzejma kelnerka zaoferowała pomoc, z której jednak nie było potrzeby korzystać, bo wszystkie pozycje, oprócz tych meksykańskich, mają angielskie nazwy. Okazała się też bardzo cierpliwa, bo musiała podejść do stolika aż trzy razy, podczas gdy my wciąż byliśmy niezdecydowani. Nie żeby Jeff’s miał jakieś bogate menu - po prostu chyba nie było w nim nic ciekawego. Liczyłam na porządnego hamburgera, ale do wyboru były tylko trzy, z czego jeden z pieczarkami, za którymi nie przepadam. Poza tym w tej amerykańskiej restauracji można było napotkać argentyńską wołowinę, greckie souvlaki i meksykańskie quesadillas, nachos i inne cuda. Brakowało tylko schabowego i chicken biryani, by ta amerykańska restauracja jeszcze bardziej przybliżyła nam to, czym są Stany, czyli jednym wielkim melting potem. Jak widać w kuchni też. Najpierw zamówiliśmy przystawkę - quesadillas z kurczaka (19,00zł) z sosem guacamole. Fantastycznie przyrządzone, dwie złączone tortille wypełnione kurczakiem, serem i salsą mogłyby stanowić pyszne danie główne. Następnie wybrałam Big Texas BBQ Burger z serem, bekonem i sosem BBQ (29,00zł), a mój przyjaciel z naprzeciwka skusił się na Southern Sams Baby Back Ribs, czyli żeberka (19,00zł w poniedziałki). Oba dania zostały zaserwowane na ogromnych talerzach z frytkami i sałatką Coleslaw (frytki jak frytki, a sałatka słodka), oprócz tego dostałam kawałek (okropnego) ogórka kiszonego i meksykański sos guacamole (jest cudowny!), a żeberka w zestawie miały jeszcze kolbę kukurydzy (smaczną i miękką). Burger prezentował się naprawdę okazale - był przeogromny, na wielkiej otwartej bułce z sezamem, ze sporą ilością bekonu, smażonej cebulki i stopionego sera, z wielgachnym liściem sałaty, plastrem pomidora i czerwonej cebuli. Z powodzeniem najadłyby się nim dwie osoby lub trzy z mniejszym apetytem. Żeberka posmarowane dość grubą warstwą sosu wyglądały smakowicie i jak dla mnie, były znacznie lepsze od hamburgera, który być może bardziej by mi smakował, gdybym poprosiła o bardziej wysmażony. Ja może się jednak na hamburgerach dobrze nie znam (towarzysz po skosztowaniu stwierdził, że był świetny), więc nie chciałabym krytykować miejsca, w którym wielu podobno jadło jedne z najlepszych burgerów w życiu. Niestety, na mnie nie zrobił wrażenia. Wrażenie natomiast zrobił na mnie podany zamiast serwetek najzwyklejszy w świecie papierowy ręcznik kuchenny na drewnianym stojaku. Nie wiem, co autor miał na myśli, ale zdecydowanie nie zdawał sobie sprawy z praktycznych niedogodności takiego rozwiązania, nie mówiąc o estetyce. Ale w amerykańskiej kulturze kiczu, pośród neonów i hamburgerów, pewnie nikt nie zwróciłby na to uwagi. Podziel się ze znajomymi: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dołącz do nas na Facebooku: Ania Tagi: Jeff's, restauracja, amerykańska, hamburger, burger, BBQ, żeberka, quesadillas miki3d: Miałem okazję być raz w Jeff'sie. Pierwsze wrażenie znakomite - wystrój, muzyka na żywo... Jedzenie niestety nijakie lub kiepskie. Zamówiliśmy świeże mule - poprawne, ale jeśli ktoś kiedyś jadł mule w Aqua e Vino to ma poprzeczkę zawieszoną dużo wyżej. Podano mi także hamburgera - na pytanie kelnerki odparłem, że średnio wysmażonego. Okazało się to mielonym pół surowym; miałem wrażenie, że mięso jest drugiej świeżości. Pani menadżer dwukrotnie podchodziła do stolika, aby przeszkodzić nam w jedzeniu pytaniem o to, czy nam smakuje. Za trzecim razem wykorzystałem to reklamując owego hamburgera. Otrzymałem odpowiedź, że zamówiłem średnio wysmażonego i taki jest. Zgodziła się zanieść go do dosmażenia. Po kilku minutach oddano mi moją nadgryzioną bułkę uzupełnioną "poprawionym", nadgryzionym hamburgerem.
Być może kiedyś tam wpadnę dla samej atmosfery, ale raczej po kolacji i co najwyżej na piwo. | Autor: Ania
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |