Wy¶mienite nalewki w restauracji Starka
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Wielka pizza w Małej Italii (Little Italy)

Restauracja: Little Italy Pizza

(13.09.2011) Kiedy tylko jestem w zasięgu dostawy i nie żal mi tych 30 zł na moją ulubioną Romę lub Little Italy, zawsze wiem, gdzie zadzwonić.


Dawno już nie zdarzyło mi się pisać o pizzy, oj dawno... No dobrze, to nie jest to do końca prawda, zacznę więc może jeszcze raz. Dawno już nie zdarzyło mi się pisać recenzji, w której pizza byłaby głównym i jedynym bohaterem, a jej konsumenta, czy raczej pożeracza nazwać by można "Pizzowym ludkiem". Nie oznacza to oczywiście, że pizzę jeść przestałem, co to, to nie. Można by nawet powiedzieć, że wręcz przeciwnie, jadałem ją w tym czasie często i dość regularnie. Szczególnie dobrze zapoznałem się z ofertą i produktami pizzerii z rejonu Nowej Huty, jednak żadna nie zapadła mi w pamięć i nie została uznana godną utrwalenia w recenzji.

Coś jednak skłoniło mnie do napisania i oczywiście była to właśnie pizza, choć de facto nie z Huty, ani też nie odkryta dopiero co, bo zamawiałem tam już wielokrotnie. Ale w końcu do napisania się zebrałem, bo Little Italy zasłużyła na to, jak mało która pizzeria ostatnimi czasy.

Po raz pierwszy zamówiłem ją jeszcze chyba w marcu, kiedy to restauracyjka na ulicy Grunwaldzkiej stawiała swoje pierwsze kroki i nie znana była szerokiej publice. W sumie ja też o niej nie wiedziałem nic, ale wiedzionym przeczuciem postanowiłem dać jej szansę i tak zaczęła się nasza długa historia.

Jej pierwszy rozdział napisana pizza Roma (gorgonzola, czarne oliwki, suszone pomidory) i już ona była bardzo bardzo dobra. A co wyróżniało ją na tle innych? I wszystko, i nic. Ciasto było bardzo dobre, choć jadałem lepsze, ale było idealnej dla mnie grubości, czyli cienkie, ale nie za cienkie. Sos ani nic nie zepsuł, ani też nie zadecydował o wyjątkowości tego placka. Składniki również nie były najlepszymi jakie jadłem, ale jakościowo były zdecydowanie lepsze, niż gorsze, a już na pewno lepsze niż w większości pizzerii, nawet tych, każącymi nazywać się włoskimi. Do tego bardzo przyzwoita cena i sprawna dostawa. I to właśnie te pięć elementów, w swoich kategoriach może nie najlepszych, ale na równym, bardzo wysokim poziomie sprawiło, że pizza z Little Italy okazała się jedną z najlepszych jakie w ostatnim czasie jadłem.

Rozdział drugi, dwuwątkowy, także okazał się bardzo interesujący i godny poznania. Pierwszym wątkiem była pizza Quatro Fromagi (gouda, gorgonzola, feta ochrzczona tutaj serem sałatkowym, papryka oraz ponad programowo salami), drugim natomiast kompozycja Little Italy (salami, gorgonzola, papryka, zielone i czarne oliwki, cebula i szynka, która została zamieniona na więcej salami, bo pizza salami musi mieć, a najlepiej jak ma dużo salami). Także o tych propozycjach wyrażać się mogłem z czystym sumieniem w samych superlatywach, a przyczepić się nie było do czego.

Rozdział trzeci okazał się już mniej monotonny od poprzedników i przypominał prawdziwą komedię pomyłek. Zachęcony dobrymi doświadczeniami, postanowiłem sam skomponować swoją pizzę mając nadzieję na doznania jeszcze doskonalsze, niż dotychczas. Nie pamiętam już wszystkich szczegółów zamówienia, ale na mojej pizzy na pewno znaleźć się miała szynka parmeńska, wokół której miał być budowany smakowy pomnik trwalszy, niż ze spiży. Jakże wielkie było zatem moje zdziwienie i rozczarowanie, gdy okazało się, że pizzer najzwyczajniej w świecie zapomniał dodać fundamentu mojej misternej konstrukcji, czyli właśnie szynki parmeńskiej traktując ją, jakby była jakimś nic nie znaczącym i najwyraźniej zbędnym dodatkiem. Rozczarowanie momentalnie przerodziło się w irytacje, gdy zobaczyłem rachunek opiewający na kwotę znacznie wyższą niż wynikałoby z ówczesnej strony internetowej restauracji (koło 40 zł, zamiast około 30). W tym momencie bardzo się na Little Italy pogniewałem, bo ja rozumiem, że rosnąca popularność może uderzyć do głowy i ceny wywindować, ale nieaktualna strona internetowa w dzisiejszych czasach zdarzać się nie powinna. Dość powiedzieć, że na następne około dwa miesiące przestała istnieć dla mnie pizzeria, która miała duże szanse stać się moją ulubioną.

W końcu jednak pragnienie dobrej pizzy wzięło górę, ja przełknąłem znacznie wyższe ceny i ponownie wykręciłem numer do Little Italy, która już wtedy wolała być nazywana Małą Italią. Tym razem, poza sprawdzonymi kompozycjami, zdecydowałem się na dość ekstrawagancki i kosztowny (40 zł) eksperyment w postaci pizzy Lusesita (szynka parmeńska, kapary, borowiki, rukola). Smak okazał się, owszem, ciekawy, składniki szczęśliwie nie straciły na jakości i o dziwo, nawet szynka parmeńska się nigdzie nie zawieruszyła, no ale... Coś w tej pizzy mi nie grało. Może to szlachetne smaki szynki i borowików nie współgrały ze sobą za dobrze, może to kapary w połączeniu z szynką dawały zbyt intensywnie słony smak, którego rukola i grzyby dostatecznie nie złagodziły, a może po prostu borowik pizzy nie jest pisany. Tak czy inaczej uznałem, że na przyszłość lepszym wyborem będą sprawdzone już warianty.

Rozdział ostatni był nader krótki i nazwać by go należało właściwie epilogiem, który nastąpił w momencie, w którym po raz kolejny zapragnąłem w pracy dobrej pizzy. Niestety pani, która odebrała telefon, po krótkiej konsultacji z wyższą instancją stwierdziła, że tak daleko, to oni już nie dowożą, chyba, że mam życzenie zamówić pizze przynajmniej trzy. Cóż, był to kolejny dowód na to, że naród poznał się na tym, co dobre, a właścicieli sukces najwyraźniej rozleniwił. Mi na pocieszenie zostały krótkie epizody z Małą Italią, kiedy jestem w zasięgu jej dostaw i nie żal mi tych 30 zł na moją ulubioną Romę lub Little Italy (do dziś nie potrafię się zdecydować, która jest lepsza).

Podziel siÄ™ ze znajomymi:
Umieść na Facebooku!Dodaj zakładkę w Google!Podziel się na Gronie!Wykop tego newsa!Blipnij to!Dodaj do elefanta!Twittuj o tym!Ustaw jako opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Dołącz do nas na Facebooku:

Wojtek

Więcej na temat restauracji

Tagi: Little_Italy, restauracja, pizzeria, pizza


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter