
FESTIWAL PIEROGÓW - pierwsze wrażeniaPierwsze wrażenia po degustacjach konkursowych pierogów. Mijało kolejne, leniwe, sierpniowe popołudnie, może nie tak typowe, bo rozpieszczające pogodą (a tego roku nie mieliśmy okazji się do tego jeszcze przyzwyczaić). Wyróżniało je jeszcze jedno - był to drugi dzień, wyjątkowo w tym roku czterodniowego, Festiwalu Pierogów, który na Małym Rynku odbywa się już po raz dziewiąty. Zbliżając się do prowizorycznych, festiwalowych zabudowań rzuciły mi się w oczy i uszy dwie rzeczy. Po pierwsze ogromny tłum ludzi, który przemieszczał się pomiędzy stoiskami. Owszem, na frekwencję organizatorzy nigdy narzekać nie mogli, ale mam wrażenie, że tego dziewiąta edycja festiwalu ma szansę pobić wszystkie rekordy. Oczywiście dla organizatorzy i „wystawcy” nie mają na co narzekać i zacierają tylko ręce, jednak dla szarego pierogożercy taki stan rzeczy jest uciążliwi. Sytuację osładzał nieco program artystyczny, który okazał się o niego lepszy niż w latach ubiegłych, głównie dzięki rezygnacji z zespołów ludowych o wątpliwym talencie.
Ale to nie muzyczne brewerie mnie na Mały Rynek przywiodły, a kulinarne jasełka, przyszedł więc czas na próbowanie pierogów, bo choć ponownie organizatorzy nie zadali sobie trudu, by zaprosić nasz portal w pracach jury, to ja postanowiłem spróbować wszystkich konkursowych pierogów i na pobawić się w typowanie zwycięzcy. Zaczęło się od falstartu przy stoisku restauracji Panorama, gdyż jego obsługa nie potrafiła wskazać, które z ich pierogów w konkursie brać będą udział. Spróbowałem więc dwóch rodzajów - z mięsem i kapustą oraz szpinakiem i serem. Pierwsze z nich mile zaskoczyły dobrze doprawioną kapustą, a rozczarowały ilością mięsa zasłużywszy ostatecznie na ocenę 5/10. Słabiej wypadła druga propozycja, gdyż ciasto było za grube, a szpinak z serem praktycznie bez smaku, co ostatecznie dało wynik 2/10.
Zaraz obok rozlokowała się restauracja Galicyjska i choć ich konkursowej propozycji - pierogów "Szarlotka" z jabłkiem i cynamonem, udało mi się spróbować dopiero przy drugim podejściu, to były one bardzo dobre. Byłyby wręcz rewelacyjne, gdyby nie ciasto, które było nieco zbyt grube i zbyt twarde. Mimo to nie przeszkadzało ono w radowaniu się bardzo dobrym jabłkowym farszem i omastą ze śmietanki i cynamonu. A wszystko to warte było oceny 7/10. Kolejnym przystankiem była budka pod egidą restauracji Vintage. Tutaj w konkursowe szranki stawały pierogi z serem i świeżymi ziołami. To, na co od razu zwróciłem uwagę, to ciasto, które było zdecydowanie najlepszym z dotychczasowo degustowanych. Niestety poziomem odstawał farsz, w którym pomimo bardzo wnikliwej analizy, świeżych ziół nie odnalazłem, a i w smaku nie wyczułem. Pierogi okazały się niestety zmarnowanym potencjałem i w moim rankingu otrzymały notę jedynie 5/10. Odwiedziłem też Królestwo Pierożka, choć by zdobyć pierogi "Prosto z lasu" (z borowikami, białą fasolą i koperkiem) trzeba było swoje odstać w kolejce. Gdyby to na podstawie jej długości nagrody przyznawano, to mielibyśmy zdecydowanego i jednoznacznego zwycięzcę. Widać sława czterokrotnego zwycięzcy festiwalu zrobił swoje. Niestety Królestwo nie zrobiło nic, by ową sławę podtrzymać, bowiem konkursowe pierogi Prosto z lasu było w mojej opinii jednymi ze słabszych. Borowiki pozostały chyba tylko na papierze, natomiast fasoli brakło jakichkolwiek przypraw (choćby soli), by nadać jej charakter. Znamiennym niechaj będzie też fakt, iż z radością powitałbym tutaj intensywniejszy smak koperku, a za nim przecież nie przepadam. Ostatecznie przyznałem tutaj tylko słabiutkie 3/10. Niczym nie zaimponowała też restauracja Bohema, debiutująca w Festiwalu (a przynajmniej pojawiająca się pierwszy raz za mojej pamięci). Przygotowała chyba najzwyklejsze ze wszystkich pierogów wystawionych do konkursu - z mięsem. Niestety tym razem w prostocie nie tkwiła żadna siła, a pierogi słabiutkie. Ciasto co prawda było poprawne, ale farsz już niezadowalający - suchy i smakowo całkowicie płaski. Dlatego też przyznać mogłem tylko 3/10. Zupełnie inne pierogi z mięsem (a także 4 ziołami) czekały na stanowisku restauracji Kupieckiej. Choć na pozór nie było podstaw, by spodziewać się po nich wiele, bardzo miło rozczarowały. Tutaj farsz był skrajnie inny. Był soczysty, a rozpływając się w ustach pozostawiał na podniebieniu bardzo miłe wrażenie. Co prawda awizowane zioła nie odznaczały się dużą intensywnością, ale subtelnie wpłynęły i dopełniły smak mięsa. Jedynym minusem było może nieco rozgotowane ciasto, które stało nieco lepkie. Mimo to z czystym sumieniem przyznać mogłem ocenę 8/10. Bardzo ciekawie wyglądało stoisko Przysmaku Staropolskiego, szczególnie konkursowe pierogi z łososiem wyróżniały się charakterystycznym kolorem dopasowanym do ich farszu. Ten ostatni był dość wyrazisty, choć mam wrażenie, że gotowanie pozbawiło łososia swoistego zęba, dlatego też pierogi zasłużyły tylko na 6/10. Jednak podczas tego przypadku nie odmówiłem sobie jeszcze jednych, pozakonkursowych pierogów z kaczką i żurawiną i decyzja była to bardzo słuszna, bo pierogi bardzo dobre, aż szkoda, że to nie one ubiegać się będą o konkursowe laury. Następnym w kolejce był jeden z weteranów festiwalu, choć powracający po kilkuletniej przerwie, a mianowicie firma cateringowa Smakosz z Chrzanowa. Zaprezentowała ona bardzo ciekawe pierogi Cabańskie, czyli z pieczonymi ziemniakami, marchewką, boczkiem, kiełbasą i burakiem. Farsz miał postać dość jednolitej, gęstej masy, w której pikantny charakter przeplatał się z delikatną, słodkawą nutką zapewnianą zapewne przez marchewkę. Była to chyba najciekawsza konkursowa propozycja, która nawet jeśli nie najlepsza (7/10), to zdecydowanie warta spróbowania. Na kilka chwil zawitałem też na stanowisko Baru Krakowskiego, ale podobnie jak przed rokiem zastałem tam czeski film, bo nikt nie potrafił mi wskazać pierogów, które do konkursu zostaną wystawione, ale tutaj odpuściłem już sobie degustacje na chybił trafił, bo zaczynałem odczuwać lekkie przejedzenia, a do końca wciąż pozostały jeszcze cztery przystanki. Pierwszym z nich było przedstawicielstwo firmy CTM Galicja, które oferowało pierogi z bryndzą. Były one nieco zbyt suche, a wrażeń nie poprawiała dość gruba i twarda panierka. Samo nadzienie nie miało chyba z bryndzą wiele wspólnego, ale nie było złe, choć minimalnie zbyt słone. Koniec końców pierogi należało ocenić jako "zjadliwe" i przyznać notę 4/10. Na kolejny degustację czekałem chyba najbardziej, oto bowiem dotarłem do stanowiska restauracji Polskie Smaki, a nie dość, że był to laureat zeszłorocznego festiwalu, to propozycja na ten rok zapowiadała się interesująco. Pierogi "Zielona Gęś", bo tak się nazywały, zawierały gęś pieczoną, czerwoną soczewicę, świeże maślaki, szpinak, wędzony boczek i suszone pomidory. Widać, że po ubiegłorocznym sukcesie, restauracja uznała, że przepisem na sukces jest przygotowanie bardzo "bogatego" i różnorodnego farszu. Przypomnijmy, że poprzednio wygrały pierogi z wędzonym kurczakiem, szpinakiem, fetą i rydzami, a teraz poszło to jeszcze dalej. Ale wykonano chyba o jeden krok za daleko, bo smaków było tak wiele, że powstałą z nich chaotyczna papka, którą w największym stopniu definiowała niestety mdła soczewica. Owszem, gęś też się gdzieś tam dało wyczuć, odrobinę boczku może też, ale cała reszta ginęła już w akcji. Nie było to żadnym razie złe, ale przesadzone, dlatego ostateczna ocena to tylko 6/10. O ile w poprzednim przypadku soczewica była najsłabszym ogniwem, o tyle w przypadku pierogów przygotowanych przez firmę Pigi i ochrzczonych mianem pierogów "Ciotki Klotki" uczyniły z soczewicy swą gwiazdę. Jednak tam została ona mocno przyprawiona i przygotowana znacznie umiejętniej. Była po prostu bardzo smaczna, jak i całe pierogi, jedne z lepszych, które zasłużyły na ocenę 8/10. Ostatnim przystankiem miała być restauracja Western City, jednak kiedy tam dotarłem okazało się, że konkursowe pierogi z gęsią i marynowaną śliwką, zdążyły się już skończyć. A szkoda, bo połączenie zapowiadało się ciekawie i jak donieśli znajomi informatorzy, takie właśnie było. Nie pozostało zatem nic innego, jak w niedzielę wybrać się na kolejne pierogowe polowanie, bo zakosztować tego, co za pierwszym razem mi umknęło. Niestety powyżej opisana sytuacja sprawiła, że nie mogą na tym etapie pokusić się o wytypowanie laureatów (aczkolwiek jutro z pewnością zostanie to nadrobione), jednak to, co mnie ucieszyło, to odważniejsze sięganie po grzyby (co sugerowałem w zeszłym roku). Jest też niestety druga strona grzybowego medalu, bo niestety żaden z pierogów, w których były wykorzystane nie zasłużył na słowa uznania. Ale cóż, każdy ma swój gust i być może Wy na opisane pierogi mieć będziecie zupełnie inne zapatrywania. Mam nadzieję, że nie omieszkacie się nimi podzielić, do czego gorąco zachęcam. Aktualizacja z 14.08 W niedzielę udało nam się już spróbować pierogów z Western City i muszę przyznać, że warto było na nie czekać i ich szukać, bo połączenie gęsi i marynowanej śliwki w pierogu w kształcie gwiazdy szeryfa było naprawdę pyszne. Gęś nabrała od śliwki leciutko słodkiego posmaku, ale i soczystości. Ciasto nic nie zepsuło, a pieróg zasłużył na co najmniej 9/10, a może i więcej, także bardzo bym się zdziwił, gdyby te właśnie pierogi nie zwyciężyły. Podziel się ze znajomymi: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dołącz do nas na Facebooku: Wojtek Tagi: Festiwal_Pierogów, 2011, pierogi, festiwal, restauracja, Galicyjska, Vintage, Panorama, Królestwo_Pierożka, Bohema, Kupiecka, Przysmak_Staropolski, Polskie_Smaki, Western_City aleksandra: oj tak!westernowe gwiazdy były pyszne to fakt! smakosz: bardzo dziękuję za pozytywną ocene pierogów "cabańskich". Pragnę tylko dodać, że wykonanie farszu to mozolna praca. Farsz przygotowany był zgodnie z recepturą wpisaną do rejestru potraw tradycyjnych, czyli na ogniu w żeliwnym garze. Pozdrawiam. | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |