
III FESTIWAL ŚLIWKI, MIODU I SERA - relacja i wynikiPrzekonajcie się kto tym razem najlepiej żonglował smakami śliwki, miodu i sera. Laskowa, to niewielka wioseczka nieopodal Limanowej na pozór niczym specjalnym się nie wyróżniająca. Owszem, jest bardzo malownicza, nie brakuje tam uroczych zakątków czy gościnnych gospodarstw. Gmina została też sklasyfikowana w rankingu samorządów jako 65 najlepsza gmina wiejska w Polsce. Wynik na pierwszy rzut oka niezbyt okazały, ale gdy wzbogaci się go informacją, że wszystkich gmin jest ponad 1500, nabiera się do niego respektu. Wszystko to traci jednak na ważności wobec faktu, że gmina Laskowa jest pomysłodawcą i organizatorem Festiwalu Śliwki, Miodu i Sera, który w miniony weekend odbył się po raz trzeci, i który, w moim mniemaniu jest jej najlepszym towarem eksportowym.
Organizatorzy muszą mieć też całkiem niezłe układy z kimś na górze, bo niemal zawsze pogoda jest ich ogromnym sprzymierzeńcem. Może poza rokiem ubiegłym, kiedy to podtopienia i powodzie zmusiły władze gminy do rezygnacji z festiwalu. Co prawda i tym razem prognozy nie były zachęcające, bo mówiły o gwałtownych ulewach, jednak koniec końców miniona niedziela była słoneczna i upalna i zapewne dlatego na stadionie KUKS „Laskovia” pojawiło się więcej osób, niż kiedykolwiek na festiwalu w Laskowej widziałem. A może to po prostu sława Festiwalu sięga coraz dalej i ściąga on coraz więcej osób nie tylko z najbliższej okolicy. Jedynym minusem jaki dał się zauważyć była mniejsza niż ostatnio liczba wystawców i drużyn zgłoszonych do konkursu kulinarnego. Tegoroczne siedem, w stosunku do siedemnastu z poprzedniej edycji było wynikiem znacznie gorszym, ale mimo to nie mogłem się już doczekać początku prac w jury (poza mną zasiadali w nim także Piotr Bikont, którego przedstawiać nikomu chyba nie trzeba, oraz dwóch członków formacji Laboratorium - Janusz Grzywacz i Marek Stryszowski), bowiem propozycje przygotowane przez startujące w konkursie ekipy wyglądały nader zachęcająco. Zaczęło się od Udźca (wieprzowego zapewne) nadziewanego śliwą i pieczonego w piwie, który już na samym starcie wystawił poprzeczkę bardzo wysoko. Jasne mięso, choć pieczone, okazało się niezwykle delikatne, mięciutkie i cudownie soczyste, choć aromat piwa chyba gdzieś uleciał. Bardzo z tego powodu nie rozpaczałem, bo mięso było naprawdę wyśmienite, a dodatkowym smaczkiem była chrupiąca i nie mniej pyszna skórka. Śmiem twierdzić, że podczas poprzedniej edycji takie danie zdobyło by Grand Prix i ani mi przez myśl nie przeszło, że dalej będzie jeszcze lepiej. Przekonałem się o tym już w przy okazji Polędwicy w miodzie z sosem śliwkowym, a właściwie z dwoma sosami, miodowym i śliwkowym. Już same sosy zasłużyły na najwyższe uznanie i zachwyty, ale mięso było już mistrzostwem świata. Nigdy chyba jeszcze nie spotkałem się z tak niesamowicie kruchą polędwicą, która ustępowała pod najlżejszym nawet naciskiem widelca. Nie pozbawiona była też swojego własnego, subtelnego aromatu, a ze wspomnianymi sosami tworzyła już coś nieziemsko pysznego. Na ziemię sprowadziły mnie nieco Wędliny i wędzonki, które były zdecydowanie najsłabszą propozycją, że wszystkich serwowanych specjałów w kategorii dań głównych. Może to po prostu lokalna specyfika i tamtejsze smaki, do których wędliny zostały dopasowane, ale dla mnie po prostu nie prezentowały sobą nic godnego uwagi. Następnie pojawiły się Delicja z kapustą duszoną ze śliwkami, danie zdecydowanie najlepiej prezentujące się na talerzu. Pod nazwą "delicje" kryła się rolada drobiowa nadziewana śliwkami, a także coś a'la zraz z ciasta, nadziewany różnymi rodzajami śliwki. Towarzyszyła temu bardzo interesująca czerwona kapusta na słodko - ze śliwkami i rodzynkami. Wyglądało to interesująco, opis też teoretycznie zachęcał, ale smakowo to wszystko, poza może kapustą, rozczarowało. Nie było złe, ale w porównaniu do pierwszych dwóch propozycji, wypadało bardzo blado i zwyczajnie. Zwyczajnymi też jawiły się Kluski ze śliwkami (czy jak kto woli knedle) i żadnych emocji we mnie nie budziły, bo za knedlami nigdy nie przepadałem. Kiedy ich spróbowałem, zrozumiałem, czemu to danie nigdy nie należało do moich ulubionych - po prostu nigdy dotąd nie jadłem naprawdę dobrych knedli, a tylko jakieś lepkie i rozgotowane kluchy. Ale te były wyborne. Szczególnie ciasto miało idealną konsystencję i proporcje, było twarde, zwarte, ale jednocześnie nie za grube. To tego smakowita śliwka i maślana omasta i w ten sposób to proste danie, stało się jednocześnie jedną ze smaczniejszych propozycji z jednym tylko mankamentem w postaci niewydrylowanych śliwek. Potrawą niemal równie prostą była Kapusta z grochem, krupami i śliwką. Tutaj może prostota nie przełożyła się już na aż tak dobry smak, ale kapuście zarzucić wiele nie można było, choć ja danie to bym sobie cenił znacznie bardziej, gdyby chociaż część kapusty była kiszona, co z pewnością zaowocowałoby bardziej zdecydowanymi doznaniami smakowymi. Ostatnimi dwoma propozycjami, tym razem od jednego wystawcy były Zupa bryndzowa - całkiem smaczna i zdobywająca dodatkowe punkty za oryginalność oraz Udziec barani duszony w śliwce i miodzie na białym winie, który to udziec spokojnie mógł się ubiegać o miano najlepszej potrawy tegorocznego festiwalu (i pewnie by je zdobył, gdyby nie wyjątkowa mocna konkurencja). Pierwszy raz spotkałem się z tak doskonale przygotowaną baraniną, która miękkością i kruchością jedynie minimalnie ustępowała wcześniej jedzonej polędwicy. Sos też był wyśmienity, a do tego kluseczki, przypominające nieco kluski śląskie, ale tutaj były one mniejsze, mniej lepkie, minimalnie twardsze i pomarańczowe. Koniec końców baranek z pewnością zasłużył sobie na wszystkie te pochwały, która na niego z każdej strony spływały. Na tym etapie zakończyła się część pierwsza konkursowych degustacji i przejść można było do tego, na co w Laskowej zawsze najbardziej czekam, a mianowicie do oceniania ciast i deserów. Jak zawsze pojawiło się wiele najróżniejszych placków i kołaczy ze śliwkami. Niektóre niestety nie były zbyt dobre, bo drożdżowe ciasto lub kołacz okazywały się bardzo suche i za grube. Inne były już znacznie lepsze, jak Kruchy serniko-śliwkowiec-miodownik, czy Placek ze śliwkami z bezową pierzynką. Jednak najlepsze, jak i przed rokiem okazały się ciasta z najróżniejszymi kremami, miodowniki oraz sernik (szczególnie ten przygotowany przez Koło Gospodyń Wiejskich Kamionka Mała był smakowity). Podane zostały także Naleśniki ze śliwką i czekoladą. Niestety bardzo słabą ich stroną było ciasto, zbyt twarde i zbyt dużo oraz niedostatek śliwek, bo czuć było praktycznie tylko czekoladę. Znacznie lepiej, wręcz rewelacyjnie, zaprezentowały się Śliwki po magnacku, czyli wydrylowane śliwki nadziane orzechami włoskimi, podgotowane czy też może podpieczone w towarzystwie jakiegoś alkoholu, skropione lekko czekoladą i podane z bitą śmietaną. Deser niby bardzo prosty, ale pomysłowy i bardzo udany. A kategorii deserów startowały również sery, a konkretnie Ser podpuszczkowy krowi klagany z różnymi ziołami mieszany. Owymi ziłami, czy raczej dodatkami były między innymi kminek, papryka czy szczypior. Sery prezentowały się nader apetycznie, ale niestety smakowo rozczarowały, a właściwie były nieobecne. Nawet dodatki nie potrafiły w znacznym stopniu na ser wpłynąć i pozostał on nijaki, choć fakturę i konsystencję miał bardzo przyjemną. Bardzo udane były z kolei konkursowe napoje - Kompot z mirabelek oraz Napój miętowo-miodowo-limonkowo. Szczególnie ten ostatni bardzo przypadł mi do gustu i po cichu liczę na uzyskanie na niego przepisu. Rewelacyjnie wypadły też napitki pozakonkursowe, czyli nalewka śliwkowa i z dzikiej róży, które choć procentowo mocne i bardzo rozgrzewające, w smaku czy zapachu absolutnie nie zdradzały obecności alkoholu. No i oczywiście Śliwowica, tym razem Żmiącka. Tak przygotowani, członkowie szacownego jury mogli pogrążyć się w rozmyślaniach i dysputach, by spróbować wyłonić zwycięzcę i wyróżnionych. Piszę spróbować, bo sprawa naprawdę łatwa nie była. Co prawda tegorocznych uczestników było znacznie mniej, ale ich specjały wznosiły się momentami na niebotyczny poziom. Decyzje jednak zapaść musiały, choć Grand Prix do przyznania było tylko jedno. Ostatecznie Jury ogłosiło co następuje: W I kategorii - ciasta i desery napoje: - wyróżnienie otrzymało Koło Gospodyń Wiejskich Kamionka Mała Edyta Krawczyk za Kruchy serniko-śliwkowiec-miodownik oraz kompot z mirabelek - wyróżnienie otrzymało Gospodarstwo Rolne i Agroturystyczne Maria Uryga Kamionka Mała za Ser Podpuszczkowy krowi klagany z różnymi ziołami mieszany W II kategorii - dania główne: - wyróżnienie otrzymała Karczma Matras Limanowa Piotr Makowski za Zupę bryndzową oraz Udziec barani duszony w śliwce i miodzie na białym winie - wyróżnienie otrzymało Koło Gospodyń Wiejskich Kobyłczyna-Ujanowice Danuta Ligas za Kluski ze śliwami GRAND PRIX otrzymało Koło Gospodyń Wiejskich z Laskowej za Śliwkę po magnacku, Napój miętowo-miodowo-limonkowy oraz Polędwicę w miodzie z sosem śliwkowym Warto dodać, zwycięskie Koło Gospodyń Wiejskich zostało najwyżej ocenione w obu kategoriach. W tym miejscu chciałoby się powiedzieć, że do trzech razy sztuka, bo właśnie przy trzecim podejściu Grand Prix zdobyła ekipa gospodarzy, jednak takie stwierdzenie sugerowałoby, że poprzednim edycją Festiwalu czegoś brakowało. Jednak nic bardziej mylnego, gdyż po raz trzeci zarówno organizatorzy, jak i uczestnicy stanęli na wysokości zadania i uczynili Festiwal Śliwki, Miodu i Sera prawdziwym świętem najlepszego smaku. Ktoś mógłby oczywiście powiedzieć, że przesadzam, że wszystkie te ochy i achy nie są obiektywne czy wyrażane na wyrost, ale jeśli nawet takie osoby są, to do czasu aż same przyjadą i się przekonają, to odmawiam im prawa głosu, a jeśli już przybędą, to wiem, że poprą mnie w 100%. Mam więc nadzieję, że niedowiarków będzie jak najwięcej i wielu z nich postanowi odwiedzić Laskową za rok. Ja wiem, że będę tam na pewno, bo nigdzie nie czuję się tak dobrze i nie jem tak smacznie. Podziel się ze znajomymi: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dołącz do nas na Facebooku: Wojtek Tagi: Festiwal_Śliwki_Miodu_i_Sera, Laskowa, udziec, knedle, polędwica, baranina, wieprzowina, kapusta, naleśniki, śliwka, miód, ser Wojtek (autor): Będę na pewno :) ewa: A więc już dzisiaj Wojtku zapraszamy na IV Festiwal w 2012 roku. | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |