Trattoria Geppetto
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

  • Kto jest kim:  mężczyzna, 28 lat
  • Pomysł na życie: Praca twórcza i myślenie koncepcyjne, czyli innymi słowy absolwent Zarządzania (specjalność Marketing)
  • Kochający seks, sport i inne cielesne rozkosze, a także tworzenie czegoś, czegokolwiek. Czasami skrobnie nawet jakieś opowiadanko sci-fi
  •  Po za tym jaki jest: twórczy, pełen sprzeczności, młody duchem, wesoły i czasami niepoważny

  • Smak jest wszystkim. Powinno być słodko lub ostro, a jeśli ostro to z dużą dawką ziół. Zawsze intensywny.
  • W potrawach zwraca uwagę na cenę i smak, a także ilość, ale tylko idącą w parze z jakością.
  • W restauracjach szuka prostoty. Przepych i "burżujskość" najczęściej go odstraszają
  • Kocha: Wanilię i chili, ostre sosy i ciasta z kremem. I colę, koniecznie z lodem i cytrynką.
  • Alkohole: Malibu, Malibu, no i..., a tak, malibu. Eh wszystko co słodkie.
  • Unika jedzenia: ryb, brokułów, szpinaku i drogiego.
  • Na pewno nie zje: wątróbki, owoców morza czy innych ślimaków. A nie wypije kawy i soku pomidorowego. 

Odkąd pamiętam jedzenie było jedną z moich największych namiętności. Oczywiście początkowo tak do tego nie podchodziłem, ale zawsze jeść lubiłem. Jednymi z najmilszych wspomnień z dzieciństwa są te rzadkie chwile (dwa-trzy razy do roku) gdy jeść można było ówczesne rarytasy - banany czy pomarańcze. Z czasem moje gusta stały się może nie tyle bardziej wyrafinowane, co bardziej świadome. Tylko obrzydzenie na widok wątróbki pozostało równie dojmujące.

O ile zamiłowanie do jedzenia odkryłem dość szybko, o tyle zamiłowanie do gotowania, kolejną z moich pasji, rozwinąłem dużo później. Jednak pozwoliła mi ona zdefiniować mi dokładniej moje preferencje kulinarne. W największym stopniu są to potrawy typowe dla kuchni meksykańskiej, włoskiej oraz chińskiej, albo czegoś co za chińską u nas uchodzi. Ważne, aby było dużo ziół.

Jednak ponad tymi wszystkimi podziałami wznoszą się moje dwie, najgłębsze kulinarne miłości i najintensywniejsze rozkosze podniebienia. A mianowicie słodkości w każdej niemal postaci oraz potrawy bardzo bardzo pikantne. Czasami wpadam w taki trans, że mógłbym jeść to na zmianę, bez opamiętania.

Mimo pewnej, a nawet sporej dozy konserwatyzmu daniowego, lubię czasami wyjść do nieznanej mi wcześniej knajpki czy restauracji i spróbować czegoś nowego. Oczywiście tak długo jak nie jest to wątróbka, owoce morza, brokuły czy inne flaki. Poza tymi kilkoma rzeczami, moja tolerancja na nowe smaki cały czas się rozwija. Choć mam nadzieję, że pewnych rzeczy nigdy nie polubię (np. ryb).

A skoro już o wyjściach "na miasto" mowa, to przyznać się muszę, że miejsca określane mianem "burżujskich" omijam wielkim łukiem. Dusza prawdziwego, krakowskiego centusia zawsze będzie chyba dominować (no chyba, że kiedyś jednak będę obrzydliwie bogaty), co w połączeniu z wciąż żywymi studenckimi nawykami owocuje tym, że cena często jest czynnikiem, o ile nie decydującym, to bardzo ważnym przy wyborze lokalu. Aczkolwiek nigdy nie krzywdowałem sobie z tego powodu, jako że smak potraw zawsze stawiałem na pierwszym miejscu i wolę zjeść bardzo smacznie, nawet w obskurnych warunkach, niż męczyć się nad jakąś ohydą w restauracji pięciogwiazdkowego hotelu (takiego czegoś to chyba nawet z daleka nie widziałem).

No ale oczywiście nie samym chlebem żyje człowiek, w końcu pić też trzeba, a napoje to także bardzo szerokie spektrum smakowych doznań. Oczywiście i tutaj mam swoje sympatie i antypatie. Co zawsze dziwiło kiedy poznawali moje upodobania odnośnie napojów to fakt, że nie pijam nic ciepłego. No może poza przypadkami, gdy jestem przeziębiony, to jakaś herbata się zdarzy, ale poza tym nic. A już najzagorzalszym przeciwnikiem to jestem kawy. Piłem to coś raz w życiu i nie zamierzam więcej.

Jeśli chodzi o napoje bardziej wyskokowe, to może uzależniony od nich jeszcze nie jestem, ale też na pewno ich nie unikam, choć ich spożywanie najczęściej ma charakter towarzyski, bo prawdziwą przyjemność to sprawia mi chyba tylko picie Malibu po wszelakimi postaciami, no i może ostatecznie jakiś Bailey's. Jednak boskim nektarem i napojem mającym pod sobą wszelkie inne jest i na zawsze będzie Cola, koniecznie z lodem i cytrynką.

A dlaczego postanowiłem zgłębiać smak? No cóż, jako pomysłodawca i współtwórca tegoż portalu nie wypada, żebym go teraz tak puścił samopas. Ktoś w końcu musi dzierżyć ster, wyznaczać nowe kulinarne standardy oraz kreować modę na smak... eh kogo ja oszukuję, po prostu uwielbiam jeść uwielbiam pisać, a ponad wszystko uwielbiam tworzyć coś nowego i niepowtarzalne, więc oto jestem, mam nadzieję, że na bardzo długo. Czego sobie i wam życzę :)
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter